Czy stać Cię na dziecko

Czy stać Cię na dziecko

Czy stać Cię na dziecko? To pytanie, które zadaje sobie niewielu rodziców. Odwlekamy decyzję o potomstwie ze strachu, zbyt młodego wieku, z powodu kariery, utraty wolności czy znajomych. O finansach rzadko kto myśli, a to poważny błąd. Odpowiedzcie na 10 pytań, zanim zdecydujecie się na powiększenie rodziny.


Wraz z końcem studiów rozpisałem sobie plan życia na następne 10 lat. Pierwsza praca miała przynieść przyzwoite zarobki, które wykorzystałbym na podróże i rozrywkę. Około 30-go roku życia chciałem się skupić na karierze, a wielki biznes miał stanąć przede mną otworem. Wymarzone stanowisko czy praca na drugim końcu świata powinna być na wyciągnięcie ręki. W wieku 35 lat nadszedłby idealny moment na pierwsze dziecko.

Niestety ten genialny scenariusz podlegał wielu modyfikacjom. Na dzieci byliśmy gotowi znacznie wcześniej, choć mieliśmy wątpliwości i obawy czy damy sobie radę. Wraz z przyjściem syna na świat nasz styl życia uległ diametralnej zmianie.

Nigdy nie ma dobrego czasu na dziecko. By pomóc Wam w podjęciu przemyślanej decyzji proponuję 10 pytań, które musicie sobie zadać:

 

1. Czy wiecie ile kosztuje dziecko

Zastanawialiście się ile kosztuje utrzymanie dziecka? Jest takie belgijskie przysłowie: „jedno dziecko, jeden dom”. Na młodszego syna wydaliśmy 15.829,45 zł w I roku i 9.240,80 zł w II roku życiaTo spore koszty, ale nie musicie przygotowywać tak dużej sumy pieniędzy. Wolny i Oszczędnicka udowodnili, że można wychować dziecko wydając jedynie 3 tys. zł rocznie. Jedyny warunek to wsparcie rodziny i przyjaciół. Pomogą Wam sfinansować wyprawkę dla dziecka. Kupią wózek, łóżeczko czy fotelik samochodowy w ramach prezentu albo wydzierżawią te gadżety na kilka miesięcy 🙂 .

 

2. Czy macie długi

Jak większość rodziców pewnie macie na głowie kredyt hipoteczny. Będziecie go spłacać przez najbliższe kilkadziesiąt lat i niewiele możecie z tym zrobić. A co z kredytami konsumpcyjnymi? Czy Wasz samochód, pralka lub komputer nie są własnością banku do momentu spłaty pożyczki? Czy macie już plan jak pozbyć się tych obciążeń? Czy wiecie, że wraz z pojawieniem się dziecka Wasz dochód do dyspozycji zmaleje o wydatki opisane w punkcie 1? Czy nadal będziecie w stanie regulować wszystkie Wasze zobowiązania?

Spłata kredytów konsumpcyjnych czy pożyczek chwilówek to pierwszy krok do niezależności finansowej każdej rodziny. Jeśli planujecie dziecko zastanówcie się również, co możecie zrobić, aby ograniczyć swoje konsumpcyjne zachcianki? Chcecie kupić nowy telewizor? Zacznijcie odkładać pieniądze na osobnym koncie zamiast od razu sięgać po pożyczkę. Z początku nie będzie to łatwe. Stare przyzwyczajenia będą dawać znać o sobie. Jeśli wytrwacie w nowych postanowieniach, to nagrodą będą oszczędności na odsetkach. Najlepszy prezent dla Waszego dziecka to życie bez kredytów.

 

3. Rodzinny Fundusz Bezpieczeństwa

Życie jest pełne niespodzianek. Czy Wasza rodzina jest na to gotowa? Co zrobicie gdy jedno z Was straci pracę i przez kolejne 3 miesiące nie znajdzie nowej? Jeśli nie macie żadnego pomysłu, to załóżcie Rodzinny Fundusz Bezpieczeństwa. Nie martwcie się – to nie jest żaden produkt bankowy ani ubezpieczeniowy. To poduszka finansowa na tzw.:”czarną godzinę”. Może nią być zwolnienie z pracy, poważna choroba bądź wypadek. Wysokość tej poduszki nie powinna być niższa niż 3-krotność miesięcznych wydatków.  Pieniądze możecie trzymać w przysłowiowej skarpecie (nie polecam tego sposobu) lub na koncie w banku. Ten fundusz da Wam ogromny komfort. Przestaniecie się martwić o ciągłość zatrudnienia czy kryzysy gospodarcze

 

4. Czy wiecie ile i na czym możecie zaoszczędzić

Wraz z przyjściem na świat dziecka wiele rodzin zmienia swoje nawyki żywieniowe. Warto pójść za ciosem i zrobić to samo z finansami.  Najlepszym krokiem w kierunku realizacji tego celu będzie przygoda z budżetem rodzinnym. Spisujcie wydatki przez kolejne 2-3 miesiące. Notujcie każdy grosz, każdy wydatek kartą bądź gotówką. Pozyskane w ten sposób informacje pokażą Wam, na co wydajecie najwięcej pieniędzy i jaką kwotę możecie zaoszczędzić. Najprostsze i najszybsze patenty to np.:

  • rezygnacja z jedzenia na mieście na rzecz własnych dań, planowanie posiłków na kolejne 7 dni
  • rozwiązanie umów na niektóre stałe usługi (np.: płatne kanały TV, telefon stacjonarny)
  • zmiana abonamentów na niższe (połączenie usług telewizji, telefonu i Internetu w jeden pakiet,  zmiana operatora)
  • wybór komunikacji miejskiej lub roweru zamiast samochodu

 

5. Czy umiecie sobie radzić z pokusami

Walka z pokusami to trudna sztuka. Codziennie jesteśmy bombardowani reklamami, które mają za zadanie wykształcić w nas nieodpartą chęć posiadania kolejnych gadżetów. Wraz z pojawieniem się dzieci sytuacja ulega tylko pogorszeniu. Chętnie kupujemy dzieciom wszystko co najlepsze, inwestując ostatnie pieniądze w książki, ciuchy lub gry planszowe i komputerowe.

Takie podejście to szybka droga ku przepaści finansowej. Warto ograniczyć nasze zakupowe zapędy przygotowując listy zakupowe lub delegując te przyjemności na partnera lub partnerkę. W ramach poszerzania swojej wiedzy przeczytajcie książki o sztuczkach używanych przez sprzedawców bądź o psychologii zakupów. Teoretyczna wiedza uniezależni Was od działania speców od marketingu 🙂 .

 

6. Jak wygląda stabilność zatrudnienia przyszłej matki

W trakcie ciąży i urlopu macierzyńskiego kobieta jest pod szczególną ochroną. Na mocy kodeksu pracy gwarancja zatrudnienia przysługuje osobom pracującym na podstawie umowy o pracę. Rozwiązanie umowy jest możliwe tylko w przypadku likwidacji zakładu pracy lub winy leżącej po stronie matki.

Jeśli kobieta jest zatrudniona na umowę zlecenie lub o dzieło to pracodawca nie ma obowiązku przedłużania kontraktu do czasu porodu lub powrotu matki do pracy. Wraz z końcem świadczonych usług kobieta staje się bezrobotna. Dodatkowo przez cały okres zatrudnienia nie może korzystać ze zwolnień lekarskich ani nie ma prawa do okresowych badań. Dzieje się tak dlatego, że umowa zlecenie lub o dzieło podlega regulacjom Kodeksu Cywilnego.

Jeśli planujecie powiększenie rodziny zadbajcie o to, aby przyszła matka była zatrudniona w oparciu o umowę o pracę.

 

7. Czyj pobyt w domu bardziej się opłaca

Jeśli pracujecie na umowę o pracę to wiecie, że pierwsze 14 tygodni urlopu macierzyńskiego przysługuje jedynie kobiecie. Pozostałe 38 tygodni może być wykorzystane zarówno przez ojca jak i matkę dziecka. W tym czasie rodzic, który opiekuje się dzieckiem, otrzyma średnio 80% swojego wynagrodzenia. Zatem jeśli liczycie każdy grosz, zastanówcie się wcześniej czyj pobyt w domu będzie korzystniejszy finansowo?

Gdybyście przypadkiem planowali większą gromadkę dzieci, to nie zapominajcie, że wiele rodziców posiadających trójkę lub więcej dzieci poświęca się dla nich w 100%. Wiele kobiet rezygnuje z pracy by móc się nimi opiekować bez stresu i ciągłego zwalniania się.

 

8. Opieka w żłobku

Prędzej czy później kobieta wróci do pracy. Niezależnie od tego czy będzie to dobrowolna decyzja czy wymóg umowy o pracę, trzeba zapewnić dziecku opiekę. Jedną z pierwszych opcji jest żłobek. To najtańsze rozwiązanie, które ma wiele zalet. Państwowa placówka kosztuje około 200-400 zł miesięcznie. Dziecko jest pod dobrą opieką wykwalifikowanych pedagogów i ma kontakt z rówieśnikami. Każdego dnia ma sporo zabaw i atrakcji, których nie bylibyśmy w stanie zapewnić w domowym zaciszu.

Niestety nie wszystko wygląda tak różowo. Aby dostać się do żłobka trzeba zdobyć jak największą ilość punktów. Te zależą od tego, czy mieszkamy na terenie gminy, czy wychowujemy samotnie dziecko, czy ma ono orzeczoną niepełnosprawność. Oto przykład punktacji z pierwszego etapu postępowania w Warszawie (źródło):

Rekrutacja do przedszkoli w Warszawie

 

Kolejną opcją może być żłobek prywatny. W większych miastach orientacyjny koszt opieki to kwota około 1.000 zł – 1.800 zł. Aby mieć pewność, że dziecko będzie miało miejsce w żłobku, warto z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem podpisać umowę. Koszt potencjalnej zaliczki to najczęściej 50% opłaty miesięcznej, ale dzięki temu otrzymacie 100% gwarancję rezerwacji miejsca.

Oprócz pełnej opieki w żłobku, możecie rozważyć zostawienie dziecka na godziny np.: w klubiku malucha.

 

9. Czy stać Was na nianię

Sporo osób wybiera nianię zamiast żłobka zwłaszcza gdy dziecko jest jeszcze małe. Niania ma sporo plusów. Opieka sprawowana jest w miejscu zamieszkania. Dodatkowo niania może się zająć domem lub zostać z dziećmi wieczorem, gdy chcemy skoczyć do kina. Istotną zaletą jest również wybór osoby odpowiadającej naszym wymaganiom. Może to być znajomość języków lub umiejętność gotowania 🙂 .

Ten rodzaj opieki jest droższy nawet od prywatnego żłobka. Średni koszt niani to kwota 10-15 zł za godzinę pracy, czyli 1.760 zł – 2.640 zł za 8h pracy.

 

10. Czy jesteście gotowi na zmianę pracy

Cięcia w rodzinnych wydatkach to dobry pomysł, ale mogą one nie wystarczyć. Również nie wszyscy mają ochotę na wieczne oszczędzanie. Jeśli macie za mało pieniędzy rozważcie nową pracę. Wyższe stanowisko albo zmiana pracodawcy może zaowocować zastrzykiem dodatkowej gotówki, której Wam brakuje.

Niestety łatwiej o tym pisać, niż tego dokonać. Dlatego już teraz zacznijcie inwestować w szkolenia lub rozwój swoich kompetencji zawodowych. Pokażcie swojemu pracodawcy, że jesteście wartościowymi pracownikami, którzy nie boją się nowych wyzwań. Jeśli w obecnym miejscu pracy nie widzicie żadnych szans na zmianę, to rozejrzyjcie się za nowym pracodawcą. Może się okazać, że wykonując podobne obowiązki dostaniecie 10-20% wyższe wynagrodzenie. Dodatkowo w nowym miejscu pracy mogą się pojawić nowe możliwości awansu.

 

A jak było w Waszym przypadku? Czekaliście, aż Wasz portfel będzie gotowy na dziecko, czy był to jeden z ostatnich czynników?

  • Nigdy nie liczyłam, ile kosztuje dziecko. Każde kolejne, jakby mniej. Ograniczanie wydatków, było jednak konieczne. Do tej pory mam wyrzuty sumienia, gdy zjem na mieście. 🙂 Wszakże nigdy nie żałowałam, że zdecydowałam się na liczną rodzinę (trójka dzieci).

    • Odkąd zacząłem spisywać wydatki, wyrzuty sumienia również się pojawiły. Wiedząc ile kosztuje kawa czy obiad na mieście było mi dużo trudniej wydać kolejne 10-20 zł 🙂

      • Zaskoczę Was i powiem, że ja wyrzutów sumienia nie mam 😉 Bo zazwyczaj wszystkie wydatki są zaplanowane i już od dawna nie zdarza nam się „jeść na mieście awaryjnie”. Więc wszystkie wyjścia dostarczają nam niemal samej radości (chyba że Junior dokazuje i robi rozróbę… ;))

        • Czy Junior pozwala Wam spokojnie zjeść, czy musicie siadać do stołu na zmiany?

          • W domu jemy wszyscy razem i to samo (tylko Junior czasem wyjada z naszych talerzy :P). Zazwyczaj zachowuje się „normalnie” też na mieście. Ale ostatnio (no jakiś miesiąc temu) dostał w knajpie „małpiego rozumu”. I wtedy musieliśmy jeść na zmianę 😀

  • Na mrówy zbieraliśmy sie bardzo długo. Ale nie liczyliśmy czy nas stać, bo zawsze mogliśmy liczyć na dziadków. I to był baaardzo dobry ruch 😀

  • Jak wiesz z mojego bloga co pół roku robię podsumowaniem wydatków na dziecko, a staram się zaoszczędzić gdzie to możliwe.

  • Pionierka

    Mój partner ma dwoje dzieci, za pół roku będziemy mieli jeszcze wspólne. Nie kalkulowalismy finansów, bo każdy, kto z boku spojrzałby na naszą sytuację zaleciłby potrójną antykoncepcje, żeby przypadkiem nie zawiodła 🙂 Ważne, że stać nas na dziecko emocjonalnie, ubranka i sprzety już powoli napływają. A do tego oboje mamy taki system pracy, że nie bedziemy musieli korzystać ze żłobka. Na razie prognozowane wydatki na malucha wynosza… zero, bo ciągle mnie koleżanki pytają, co chcę na baby shower, więc odhaczam kolejne punkty z listy wyprawki. Aha i bardzo polecam książkę „Dziecko bez kosztów”, inspirująca.

    • Książkę czytałem i uważam, że to obowiązkowa pozycja, choć pisana przez włoską autorkę 🙂

    • Dla mnie ta książka była trochę przerysowana, ale z drugiej strony patrząc na szał zakupowy niektórych Rodziców 😉 warto po nią sięgnąć 😉

    • Konstanty Aniołek

      Wspaniale! Dzieci heszcze nie mam, ale mam podobne plany na wydatki na nie. Ksiazke dbk czytalem i jest zgodna z tym jaki mam stosunek do zakupow, rzeczy itp. rowniez ja polecam. W ogole bardzo irytuje mnie wygadywanie bzdur, ze nie stac cie na dziecko, dziecko kosztuje, to worek bez dna itp. Bzdura, bzdura, bzdura. Pionierka brawo dla Ciebie 🙂

  • Moim zdaniem finanse nie powinny decydować o posiadaniu dziecka. Co z tego, że sobie wszystko skalkulujesz, skoro może nastąpić światowy kryzys, możesz pracę… Pierwsze dziecko urodziłam na ostatnim roku studiów, nie miałam żadnego zabezpieczenia, umowy i pracę, macierzyńskiego. Mieszkaliśmy w wynajmowanej kawalerce, nie mieliśmy samochodu, zakupy robiliśmy wyłącznie w dyskontach. Poradziliśmy sobie. W drugiej ciąży miałam bardziej stabilną sytuację, mieszkanie (na kredyt), zasiłek macierzyński. Dlatego uważam, że dziecko trzeba mieć kiedy oboje rodzice tego pragną, bo jeśli są dorośli, odpowiedzialni
    i przeciętnie zaradni to sobie poradzą.

    • Jadwiga – mogę tylko pogratulować. Niestety nie możemy zapominać, że jedną z przyczyn rozwodów są problemy finansowe. Łatwiej je rozwiązywać, kiedy dzieci nie ma na świecie. Nie chcę przez to powiedzieć, że musimy zarabiać fortunę, by zdecydować się na dzieci, ale, że warto sprawy finansowe poukładać lub przygotować na przyjście potomka.

      • Wszystkie problemy łatwiej rozwiązywać kiedy dzieci nie ma na świecie 🙂 Oczywiście pewne sprawy, w tym finansowe łatwiej układać przed ciążą. Natomiast mam wrażenie, że dużo osób czeka z decyzją bo – jeszcze mam za małe mieszkanie, nie mam samochodu, nie mam umowy na czas nieokreślony itp. itd. a myśląc tak, nie ma dobrego momentu na dziecko. Bo zawsze można mieć więcej i lepiej, prawda?

        • Niestety tak :-(. Chcemy, aby dziecko przyszło w optymalnym momencie, z tymże ten optymalny moment może nigdy nie nadejść.

  • Gdybym odpowiedziała sobie na te pytania to do końca życia byłabym bezdzietna, a tak mam dwójkę dzieci, którym niczego nie brakuje. Więcej: mają ciuchów czy zabawek ponad przeciętną.

  • Dziękuję Dominik, za przywołanie naszych podsumowań 😉 Drugi rok życia przyniósł już jednak większe wydatki (szczególnie opieka nad brzdącem je podniosła)

    • Wiem, widziałem. Wydatki na żłobek obciążają nasz budżet najbardziej 🙂

      • A Wy korzystacie ze żłobka państwowego. Gdybyśmy chcieli oddawać Juniora do „naszego” na cały dzień… płacilibyśmy 900 zł ;(

  • fajny post

  • Kiedyś robiłam takie wstępne podsumowanie naszych wydatków na dziecko, ale po zaledwie 5 miesiącach jej życia (plus okres przed porodem, gdy kupowaliśmy wyprawkę). Wtedy miałam na liczniku niecałe 7 tysięcy i zostałam przez kilka osób zbesztana, że tyle wydaję 😉 Chyba pokuszę się niebawem o bardziej kompletne podsumowanie, choć w międzyczasie doszedł nam syn, więc z oczywistych względów wydajemy na razie trochę więcej…Niebawem dojdą żłobki i przedszkola, więc dopiero zacznie się szaleństwo!

  • Powiem krótko na własnym przykładzie – dzieci nauczyły nas lepeij gospodarować budżetem domowym. Da się ?:)

  • Zmiana TOiP

    Jest takie stare dobre powiedzenie:
    „Człowiek tworzy plany, a Bóg się śmieje”. Też planuje najbliższą dekadę podróżować i cieszyć się życiem, ale kto wie co z tego wyjdzie 😉

  • Zmiana TOiP

    Co tu taka cisza? 🙂

  • Dobrze ujęty temat 🙂 Ja do niego przygotowywałam się dopiero jak dzieci się pojawiły 🙂 Wcześniej takich analiz nie robiłam 🙂 Dzieci kosztują – to fakt – ale z nimi mimo wszystko jakoś pełniej i ciekawiej się żyje 🙂

  • Przydatna garść wiedzy, dzięki.