Edukacja finansowa maluchów – jak zacząć?

kiedy rozpocząć edukację finansową dzieci
Często zadajemy sobie pytanie kiedy rozpocząć edukację finansową dzieci? Jedni uważają, że najlepszy czas to wiek 6-7 lat, gdy dziecko pójdzie do szkoły i dostanie pierwsze kieszonkowe. Inni hołdują zasadzie, że dopiero nastolatek, który szuka dorywczej, wakacyjnej pracy, będzie w stanie zastosować w praktyce pozyskaną wiedzę.


Moje podejście do edukacji finansowej jest nieco inne. Jak pisał grecki filozof Horacy: „Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci”. Oswajam swoje dzieci z tematyką finansów od najmłodszych lat. Niektórzy uczą dzieci jazdy na nartach już od 3-go  roku życia, by za 2-3 lata ich pociechy mogły samodzielnie zjechać ze stoku. Dlaczego nie miałbym stosować tego samego podejścia w przypadku finansów?

 

Edukacja finansowa dzieci

Nie przegap pozostałych artykułów, które ukazały się w cyklu „Edukacja finansowa dzieci”:

  1. Test Marshmallow – czy Twoje dziecko będzie bogate?

  2. Idealna skarbonka dla dziecka

  3. 10 pomysłów na dziecięcy biznes

 

Czy każdy rodzic może uczyć finansów?

Czy ja mam właściwe kompetencje? Predyspozycje? Nie mam wykształcenia pedagogicznego ani nie wykładam ekonomii na uniwersytecie. Nie jestem doradcą finansowym ani maklerem. Ja też zadawałem sobie podobne pytania. Ale wiesz co? Bardzo szybko o nich zapomniałem. Razem z żoną i dziadkami nauczyliśmy nasze starsze dziecko chodzić, ubierać się i jeździć na rowerze. Nie kończyliśmy w tym kierunku żadnych specjalnych szkół czy kursów, a jednak się udało 🙂 .

Inna wątpliwość, która często się pojawia to wielkość portfela. Jak mam uczyć dziecko obchodzenia się z pieniędzmi, jeśli ledwo wiąże koniec z końcem? Mam spore długi i nie starcza mi do pierwszego. To również nie jest przeszkoda. Jeśli masz problemy finansowe, to tym bardziej powinieneś uczyć. Na żywym organizmie wyjaśnisz dziecku jaka jest przyczyna takiej sytuacji i jak sobie z nią radzisz. Gdybyś był bogaty i miał 10 samochodów w garażu, to czy byłbyś wiarygodny zachęcając dziecko do oszczędzania lub odraczania zakupów w czasie? Raczej nie 🙂 .

 

Czy szkoła uczy finansów?

Ani przedszkole ani szkoła nie poruszają tematów związanych z finansami podczas standardowych lekcji. Skupiają się jedynie na przedmiotach ścisłych, które mają w zamierzeniu nauczyć dzieci podstawowych działań arytmetycznych.

 

Kiedy rozpocząć Edukację Finansową Dzieci?

Skoro żadna instytucja publiczna nie pomoże w edukacji finansowej dzieci, czas abyś to Ty się zaangażował. Pomóż dziecku zrozumieć otaczający go świat finansów z pomocą tematów i zabaw, które opisałem w dalszej części tego artykułu:

 

1-2 lata

Zabawy z pieniędzmi warto rozpocząć gdy dziecko skończy pierwszy rok. W kolejnych dwunastu miesiącach maluchy poznają otaczającą je rzeczywistość. Zaczynają naśladować dorosłych. Zwracają uwagę na monety, banknoty i karty płatnicze. Wyjmują portfel z torebki mamy lub plecaka taty i przyglądają się kartom lojalnościowym. Dobrym pomysłem jest:

 

    • Zapoznać dziecko z pieniędzmi, czyli monetami i banknotami. Pobuduj z nim wieżyczki z monet, pomóż mu przekładać je między pudełkami. Pozwól na swobodną zabawę. Możesz do tego wykorzystać polskie lub obcą walutę. Jeśli obawiasz się strat w banknotach, polecam kupić banknoty, które można użyć w celach edukacyjnych  🙂 :

 

    • Kupić skarbonkę – niech dziecko widzi, że skarbonka to dobre miejsce do przechowywania pieniędzy. Może to być tradycyjna świnka lub zwykłe pudełko z otworem na monety.
    • Pozwolić dziecku płacić kartą płatniczą. Podczas zakupów mój 17 miesięczny syn z łatwością wyjmuje kartę płatniczą z portfela i dokonuje płatności zbliżeniowo. Jeśli karta wymaga podania PIN-u pozwalam mu nacisnąć zielony przycisk potwierdzający transakcję. Obie czynności sprawiają mojemu dziecku ogromną frajdę. Maluch czuje się potrzebny. Dodatkowo zyskuję kilka spokojnych minut podczas których nie muszę ratować spadających batonów czy gum do żucia  🙂 .

 

3-5 lat

Dziecko zaczyna edukację przedszkolną. Spotyka się z rówieśnikami i wymienia z nimi pierwsze opinie. Podpatruje ciuchy jakie noszą koledzy i koleżanki. Zadają wiele pytań, ale również domagają się nowych zabawek.

Oto lista 6 ważnych tematów, które warto poruszyć z dzieckiem w tym wieku:

 

Po co nam pieniądze

Wyjaśnij dziecku w jakim celu używasz pieniędzy. Możesz powiedzieć, że musicie zaspokoić podstawowe potrzeby fizjologiczne czyli: jedzenie, ubranie, dach nad głową. Nie wyobrażasz sobie, aby w mieszkaniu było ciemno albo zimno, dlatego ważne jest, aby opłacić rachunki za wodę, prąd czy ogrzewanie. Aby dojechać do pracy, sklepu czy odwiedzić dziadków potrzebujesz samochodu bądź biletów na pociąg lub autobus. Powiedz swojemu dziecku, że jego zabawki, książki czy maskotki również kosztują pieniądze. Pokaż przykłady z własnego życia, dzięki czemu Twojemu dziecku będzie łatwiej to zrozumieć.

 

Historia pieniądza

Czy Twoje dziecko wie, że dawno temu ludzie nie używali pieniędzy? Wymieniali towar za towar. Niestety znalezienie kupca zajmowało sporo czasu:

krowy i muszle - czym płacono dawniej

Źródło: „Świat pieniądza” – Patrycja Krzanowska

W Chinach np.: używano jedwabiu, a w Mezopotamii bydła. Pierwsze monety zaczęto wybijać 2600 lat temu dzięki czemu handel wymienny stał się dużo łatwiejszy.  Poproś dziecko, aby spróbowało to sobie wyobrazić, albo narysować. A może ma pomysł, jak przewieźć towary na rynek?

 

Skąd biorą się pieniądze

Czy dziecko wie co robisz przez większą część dnia? Powiedz mu, że poprzez pracę zarabiasz pieniądze, które pozwolą zaspokoić potrzeby Twojej rodziny. Praca to konieczność, a także powód dla którego nie możesz spędzać z dziećmi każdej godziny.

 

Zasoby pieniędzy są skończone

Prędzej czy później będziesz zmuszony użyć tego argumentu w rozmowie z dzieckiem. Uświadom je, że ilość pieniędzy jaką przynosisz do domu jest ściśle określona. Nie kupisz każdego ubrania, książki czy zabawki. Jeśli wydasz więcej pieniędzy na przyjemności, nie starczy ci na pierwsze potrzeby. Zastanów się w jaki sposób powiedzieć to swojemu dziecku. Może zamiast mówić: „nie stać mnie”, albo „nie mam pieniędzy” lepszym argumentem będzie „w tym tygodniu mamy inne plany”. Zamiast kupować coraz to nowsze gadżety, spróbuj spędzić z dzieckiem więcej czasu. Zabierz na wycieczkę do zoo albo zagraj w ciekawą grę.

Jeśli trapią Ciebie wątpliwości, polecam cytat z książki Katarzyny Grocholi pt.:”Trochę większy poniedziałek”:

Za pieniądze można mieć zegarek, ale nie czas.
Za pieniądze można mieć budynek, ale nie dom.
Za pieniądze można mieć seks, ale nie miłość.
Za pieniądze można mieć lekarstwa, ale nie zdrowie.
Za pieniądze można mieć posadę, ale nie poważanie.
Za pieniądze można mieć władzę, ale nie szacunek…

 

Potrzeba czy zachcianka

Potrzebą jest pożywienie, ubranie, dach nad głową. Zachcianką jest np.: ciastko, zabawka, rolki. Nie skupiaj się tylko na dziecku. Pokaż również Twoje zachcianki – nowy aparat, 2 telewizory w domu, konsola do gier, zielone buty do zielonych spodni itp.

Mój 5-letni syn co kilka dni przychodzi do nas z kolejną zachcianką. Może to być np.: figurka Lego Ninjago, Minionek, Transformers czy Kinder Niespodzianka. Te zabawki nie kosztują zbyt dużo pieniędzy – to wydatek 100-200 zł. Stać nas na to, żeby je wszystkie kupić i patrzyć jak cieszy się z nich nasze dziecko. Ale z tyłu głowy przychodzi mi taka myśl – co będzie za kilka lat? Potrzeby dziecka rosną razem z nim. Czy jak przyzwyczaję dziecko, że spełniam wszystkie jego zachcianki, to czy dam mu dobry przykład? Czy razem z żoną udźwigniemy finansowo zakup smartfona, tableta, konsoli do gier czy markowych ubrań za kilka lat? Pomyśl także o tym.

 

Zakręć kran, zgaś światło

Jeśli Twoje dziecko nie zwraca uwagi na zapalone światło w pustym pokoju, czy lejącą się wodę podczas mycia zębów, najwyższy czas to zmienić. Uświadom je, że marnowanie wody czy prądu sporo kosztuje. Nie używaj argumentu o biednych dzieciach z Afryki. To nie działa. Lepiej przelicz koszt wody czy prądu na zabawkę, książkę. Albo ustal wspólne zadanie dla domowników np.: wyjazd wakacyjny. Nie zapomnij o nagrodzie, gdy zauważysz, że maluch wspiera rodzinny cel.

 

Gry i zabawy

Staraj się mówić jak najprościej. Unikaj długich i monotonnych wykładów. Jeśli tego nie zrobisz, Twoje dziecko szybko się zniechęci i zacznie sobie szukać innego zajęcia. Nie masz pomysłu? Nic nie szkodzi. Wykorzystaj moje propozycje  gier i zabaw:

Tradycyjny sklep – załóż domowy sklep. Postaw na stole kilka lub kilkanaście produktów pierwszej potrzeby. Na początek mogą to być produkty spożywcze np.: chleb, mleko, ser żółty, szynka, jajko itp. Umieść obok cenę, ale pomiń grosze. Zabawa może składać się z 3 etapów:

    • Daj dziecku monety. Ustaw ceny produktów w taki sposób, aby dziecko za jedną monetę mogło kupić 1 produkt. Dziecko w wieku 3 lat nie umie jeszcze dodawać ani odejmować.
    • II etap to nauka dodawania – Pokaż dziecku, że za 2 zł może kupić dwa produkty po 1 zł. Jeśli to opanuje, powtórz ćwiczenie z monetą 5 zł.
    • Ostatni krok wiąże się z podejmowaniem decyzji. Dołóż do produktów spożywczych np.: zabawki. Daj dziecku ograniczoną liczbę pieniędzy. Niech zdecyduje, czy kupi produkty na wieczorną kolację, czy wybierze zabawkę. A może spróbuje to jakoś pogodzić?

 

Sklep z dawnych lat – Opowiadając historię pieniądza, pokaż dziecku jak wyglądał handel kilka tysięcy lat temu. Płaćcie za produkty spożywcze innymi towarami. Poeksperymentuj. Wprowadź nowy środek płatniczy np.: guziki, muszelki, kasztany. Zapytaj dziecko, czy monety są lepszym środkiem płatniczym niż kasztany?

 

Gry planszowe, które nie tylko bawią, ale również uczą. Dziecko bardzo szybko opanuje dodawanie i odejmowanie. Zrozumie na czym polega współzawodnictwo i być może po raz pierwszy w życiu doświadczą porażki. Planszówki potrafią wykształcić umiejętność logicznego myślenia, przewidywania, a także współpracy z innymi graczami. Dzieci nauczą się cierpliwości i przestrzegania zasad.

My chętnie graliśmy w „Grzybobranie”, „W ogrodzie” oraz „Pingwiny w akcji”.

Źródło: 1, 2, 3

 

”Karciana wojna” – pamiętasz tą grę jeszcze? Wygrywał zawodnik, który miał mocniejszą kartę. „Wojna” pomoże dziecku zrozumieć podstawy matematyki. Zamiast tradycyjnych kart możesz użyć dziecięcej wersji np.: „Kto silniejszy”. Gra zawiera karty, którym przypisane są określone zwierzęta i liczba od 1 do 12.

Gra_Kto silniejszy

Źródło: adamigo.pl

 

Monopoly junior – choć gra zalecana jest dla dzieci od piątego roku życia, mój syn zaczął w nią grać już pół roku wcześniej. Ta kultowa gra jest doskonałym przykładem, aby pokazać dziecku, że zasoby pieniężne są ograniczone. Dodatkowo, każda rozgrywka uczy, że nieprzemyślane lub nadmierne wydatki mogą doprowadzić do bankructwa.

Gra_Monopoly Junior

Źródło: merlin.pl

 

Kategorie wiekowe

Kategorie wiekowe, które tutaj podałem, są jedynie intuicyjne. Nie traktuj ich jako reguły. Ty wiesz najlepiej, kiedy Twoje dziecko będzie gotowe na kolejny krok. Niektóre dzieci od najmłodszych lat interesują się pieniędzmi i mają dużo zachcianek. Inne z kolei są obojętne na nowe mody czy figurki z bajek.

 

Bardzo Ci dziękuje, że czytasz mojego bloga i mam do Ciebie dwie prośby:

    • Wyślij proszę ten artykuł swoim znajomym, którzy mają dzieci w wieku 1-5 lat. To najlepszy czas na rozpoczęcie nauki finansów.
    • Jeśli podobają Ci się materiały, które tutaj publikuję, pomóż mi w promocji bloga. Polub mój Fanpage.
  • Jak czytam takie wpisy to nie mogę sie doczekać kiedy Junior będzie na tyle „kumaty”, żeby zacząć takie zabawy! No przebieram nogami z niecierpliwości 🙂
    Jestem przekonana, że masz rację z rozpoczynaniem edukacji finansowej bardzo wcześnie. Wielu ludziom wydaje się, że rozpoczynanie rozmów o pieniądzach z maluchami, nie ma sensu, ale chyba nie doceniają swoich pociech. Dzieciaki rozumieją dużo więcej niż podejrzewamy 🙂

    Ah i świetny wpis o książkach dla dzieciaków – chyba Junior dostanie coś pod choinkę!

    • Hej,
      Nie ma co tak przebierać nogami. Większe dziecko to większe problemy 🙂 Chociaż sami nie możemy się doczekać, kiedy nasz młodszy syn trochę podrośnie i będzie przesypiać samodzielnie noc 🙂

  • Bardzo ciekawy i inspirujący artykuł! W dzieciństwie miałyśmy takie papierowe, drukowane pieniądze do zabawy w sklep. Odnośnie gier mamy Eurobusiness, Pingwiny w akcji i Grzybobranie. Wszystkie są świetne.

    • Martyna i Paulina,
      Z dzieciństwa również pamiętam drukowane pieniądze i Eurobusiness. Wystarczyły dwie rzeczy, a czułem, że mam wszystko 🙂
      A graliście w Chińczyka?

  • Od dość mocno losowego Monopoly polecam grę Fortuna, tam dostaje się kartoniki od 1 do 12 i po każdym ruchu zakrywa, a po ich wykorzystaniu odwraca wszystkie ponownie. Dzięki temu mamy większą kontrolę nad poruszaniem a nie loteria rzucania kostek. Minus taki że fortuna to trochę dla starszych graczy ale moim zdaniem zdecydowanie lepsza od Monopla.

    • Hej Sebb,
      Zachęciłeś mnie mocno do kupna tej gry 🙂 Byłaby to fajna propozycja dla mojego starszego syna, który rozegrał ze mną już kilkadziesiąt partii Monopoly.

      Z dzieciństwa pamiętam jedynie Eurobusiness. Fortuny nie kojarzę. Prawdopodobnie nie miałem okazji w nią zagrać, albo mój umysł wyparł tę aktywność 🙂

  • Sprawdziłem na necie i niestety gra od dawna nie już możliwa do kupienia a szkoda bo była rewelacyjna

    • Sprawdzałem na platformie Allegro i OLX. Niestety gra niedostępna. Kilka miesięcy temu pojawił się jeden egzemplarz, ale kosztował 90 zł. Teraz to ma bardziej wartość kolekcjonerską 🙂

      • Też sprawdzałem i lipa. Dziwne że nie wprowadzili podobnej gry gdzie dostaje się kartoniki zamiast kostki. Od biedy można samemu takie zrobić i grać nimi w Monopol, nigdy nie lubiłem kostek bo więcej tam loterii niż strategii.

  • Bardzo podoba mi się Twoje edukacyjne zacięcie. Powiem szczerze, że mógłbyś z powodzeniem układać program edukacyjny dla przedszkoli i szkół podstawowych. Szczerze ubolewam, że tak ważną kwestię traktuje się u nas po macoszemu (zaraz obok wychowania do życia w rodzinie). Propozycja zabawy w sklep z monetami, a potem barterem bardzo mi przypadła do gustu. Chyba wypróbujemy 🙂 A Grzybobranie dla jakiej kategorii wiekowej polecasz?

    • Kasia,
      Dziękuje za tak miły komplement. Za wysokie progi na moje nogi 🙂

      Gra Grzybobranie przeznaczona jest dla dzieci w wieku 4+, ale myślę, że z powodzeniem może grać w nią dziecko mające 3 lata – Twój synek jak najbardziej. Potraktujcie tę grę jako czystą zabawę, bez określonego celu. Jeśli Twoje dziecko umie już trochę liczyć to spróbujcie zagrać kilka kolejek.

  • Edukacja edukacją, ale moja ma dopiero 3 lata i już wie, że tatuś musi pracować, żeby były pieniążki na lody i rurki. Czasami sama bierze swój różowy laptop edukacyjny, siada na łóżku i mówi, że pracuje. Mam nadzieję, że to jej nie przejdzie 🙂

    • tak lody i rurki koniecznie:))) ale u nas podobnie

    • Andrzej,
      To bardzo dobry początek 🙂

      Domcia,
      Nasz syn o tym kompletnie zapomniał. Dawno nie byliśmy na lodach ani rurkach, więc trzeba coś z tym zrobić 🙂

  • my zaczynamy od skarbonki świnki z nasza dwulatka, rozmiawiamy, że rodzic eida do pracy po to, aby zarobić na chlebek, mleczko. staramy sie prez to pokazac jaka jest wartość pięniądza.

    • Dzisiaj kładąc swojego starszaka do łóżka zapytałem czy wie do czego są nam potrzebne pieniądze? Odpowiedział „no…by kupić chlebek, mleko i serek” 🙂 Czyżby czytali sobie w myślach?

  • Bardzo przydatny wpis, bo tak naprawdę sama się nad tym zastanawiałam jak ugryźć ten temat. A uświadamianie dzieci poprzez zabawę to świetny sposób!

    • Widzę po swoim synie, że gra w sklep to jedna z lepszych zabaw. Czasami potrafi się tak wciągnąć, że po powrocie z pracy czeka już na mnie sklep z wyłożonymi cenami.

  • Radek

    Mam dla was swój kierunek widzenie na finanse w rodzinie, mieszkam w Irlandii od 9 lat.Jestem ojcem dwóch synów w wieku Kuba 5.5 lat Wiktorek 1.5 roczku. Pierwsze dziecko, wiadomo trzeba kupic wszystko co najlepsze i najładniejsze. Nowy wózek, nowe ciuszki, specjalne proszki do prania, szampony oczywiście te drogie, pieluchy wiadomo firmy pampers lub firm w podobnej cenie. Wiedziałem że zbliżają się duże wydatki więc brałem wszystkie nadgodziny w pracy jakie były dostępne. Nawet w dni świąteczne, nie raz bywało tak że na hali produkcyjnej było tylko kilka osób i ja, a w normalny dzień pracuje 500 osób. Dodatek za takie dni był bardzo duży więc myślałem czemu nie.
    Kiedy przyszedł na świat Kubuś wszystko już miałem kupione. Kasa szła jak woda na wszystko co było potrzebne, życie wyglądało tak praca-dom-praca.
    Kuba skończył prykac w pieluchy wyrósł z wózka który i tak byłym już w kiepskim stanie, a dla mnie skończyły się nadgodziny w pracy ( panowie zaczynamy ciąc koszty tak nam powiedzieli w pracy).
    Miałem dużo czasu wolnego i zaczynałem się przyglądac światu zboku bez stresu bez pośpiechu i na spokojnie. Dlaczego to wszystko tyle kosztuje i mam odpowiedź uwaga: MARKETING robi swoje i te durne reklamy w telewizji.
    Przeanalizowałem sporą cześc rzeczy ( pod względem składu chemicznego) dla dzieci i dorosłych ( chemia, kosmetyki, pieluchy). Robiłem zdjęcia tych produktów w sklepach i porównywałem je.
    Mam dla was takie wnioski nie kupujcie drogich rzeczy ( chemie, kosmetyki, pieluchy ) to wszystko jest ściema. Większośc tych rzeczy można spokojnie kupowac taniej mniej znanych firm które nie mają tyle kasy na raklamę z super gwiazdą w tv.
    Przeczytajcie sobie skład chemiczny pasty colgate i zwykłej z tesco ( wiem że opakowanie jest gorsze). Skład jest identyczny
    Pieluchy tanie sieci tesco tez są dobre i NIE przepuszczają siuśków i kupki ( cena pieluch pampers 10.50 euro a tanich 5.50 euro). Sam to przetestowałem na młodszym synku Wiktorku, powiem tak nie ma żadnej różnicy.
    Proszki do prania te drogie maja identyczny skład jak proszek z Lidla no może mniej intensywnie pachnie, ale to żaden problem dodaj więcej płynu do płukania przy praniu.
    Mydło do rąk to samo.
    Mokre chusteczki też używam firmy tesco zamiast pampers.

    Pamiętajcie że firma produkująca pampersy musi sobie odbic reklame w tv, ładniejsze opakowanie itd. Niestety klienci za to płacą czyli MY!!!!!!!.
    Wywalcie telewizory na śmietnik, wszystkie telewizje robią nam wodę z mózgu poprzez reklamy.
    Mój kolega kupił sobie telefon sony z3, nie wiem ile zapłacił ale dużo. Otworzyłem go i co made in china. Żyjemy w XXI wieku i wyprodukowac dobrą pieluchę, mokrą chusteczke, pastę do zębów, proszek do prania, środki czystości to nie jest wyprawa na księżyc.
    Najlepiej kupujcie polskie produkty bo jest jeszcze plus tego zakupu podatki które płaci firma zostają w Polsce.

    • Radek,
      Dziękuje Ci za tak długi i wartościowy komentarz. U nas było podobnie. Przy pierwszym dziecku nie mieliśmy jeszcze rozeznania i wydawało nam się, że wszystko jest potrzebne. Staraliśmy się kupować rzeczy lepsze (czytaj droższe) bo wierzyliśmy, że w ten sposób damy dziecku to co będzie miało największą wartość.

      Przy drugim dziecku trochę się opamiętaliśmy :-). Wszystkich „fanaberii” nie obcięliśmy, ale dużo nam się udało. Nadal np: inwestujemy w Pampersy. Z kolei ubrania często kupujemy z drugiej ręki bądź podczas wymiany dziecięcych. To samo z wózkiem – kupiliśmy na OLX.

      Telewizor jeszcze mamy i na razie nie planuję usuwania go. Nie oglądam zbyt wielu programów – jedynie wiadomości i kabarety na żywo.

  • Radek
  • Moje dzieciaki to już nastolatki więc mają swoje konta, swoje karty.
    Czasem wydają na gadżety ale najczęściej odkładają pieniądze by uzbierać na coś większego. Ostatnio nawet złożyły się na sprzęt, z którego wspólnie korzystają.
    Kochajmy nasze dzieci ale nie dajmy się zwariować. Ja zrozumiałam to dość późno ale lepiej późno niż wcale. Kiedyś spełnialiśmy naszym dzieciom wiele zachcianek, nie wszystko ale wiele z nich a efekt jest taki, że później to oddawaliśmy bo dziecko się znudziło po tygodniu.
    Edukować dzieci można w każdym wieku tak jak to świetnie opisałeś i dobrze, że zwróciłeś uwagę na jedną rzecz, która zawsze mi się nie podoba, gdy słyszę jak rodzic w sklepie mówi, że nie ma na to pieniędzy. Abstrahując od tego czy ma czy nie, dziecko, szczególnie małe nie zrozumie tego.

    • Alicja – dziękuje za głos rozsądku. Masz znacznie więcej doświadczenia rodzicielskiego niż ja, dlatego tym bardziej Twój komentarz jest wartościowy. W zeszłym roku nasz starszy syn dostał około 10 prezentów na gwiazdkę. Cześć od bliższej rodziny, część od dalszej, którą widujemy raz do roku, a pozostałe rzeczy od znajomych. Po kilku dniach wszystkie zabawki poszły w kąt, no może z wyjątkiem jednej – dwóch sztuk 🙁

      • 🙂 Skąd ja to znam? Moja córcia w tamtym roku chciała pad graficzny i go dostała. Niestety, prawie z niego nie korzystała. Kupiła za swoje pieniądze laptop a od nas dostała pakiet Office (być może naiwnie ale uważamy, że dziecko powinno wiedzieć, że nielegalne jest be), zainstalowała go po kilku miesiącach. Niesamowicie ciężko jest mi odmawiać dziecku, bo ja taka Matka Polka jestem ale znam też realia i na szczęście one ostatnimi czasy wygrywają. To głos rozsądku 🙂 Pozdrawiam cieplutko 🙂

        • To nie jest naiwne. Chcę wierzyć, że warto uczyć dzieci uczciwych postaw życiowych.

  • Swietny artykuł od jutra zaczynam uczyć młodego 😉

  • Mój syn u mnie zarabia za pomaganie nigdy nie dostaje pieniędzy za darmo. Co prawda płacę mu więcej niż jego praca jest warta ale przynajmniej uczy się szanować pieniądze.

    • Barnej,
      Każdy sposób edukacji naszych dzieci jest dobry. Gratuluję 🙂

  • Okiem Alexa

    Rewelacja! Moja Mała ma aktualnie 15,5 miesiąca i też powoli myślę nad sposobem nauki podstaw finansów 😉

  • Bardzo pomocny tekst ! Cieszę się, że trafiłam na Waszego bloga. Na pewno będę tu częściej zaglądać.