Ile kosztuje dziecko – raport wydatków po pierwszym roku życia

By 53komentarze Permalink

15.829,45 zł – tyle kosztowało nas utrzymanie młodszego syna przez pierwsze 12 miesięcy. Byłem przygotowany na spore wydatki, ale nigdy nie sądziłem, że wydamy fortunę 🙁

„Małe dziecko to małe wydatki, duże dziecko to duże wydatki – tak twierdzą osoby, których dzieci chodzą już do gimnazjum lub liceum. Kilka miesięcy temu, nasz młodszy syn skończył pierwszy rok życia. Jeśli chcesz sprawdzić dlaczego byłem taki rozrzutny i na co wydałem największe kwoty pieniędzy, zapraszam Ciebie do dalszej lektury.

 

Dane statystyczne:

Centrum Adama Smitha a także Gazeta Wyborcza policzyli już kilkukrotnie koszty wychowania dzieci w Polsce, ale żadna z tych instytucji nie upubliczniła danych dla pierwszych 12 miesięcy. W Wielkiej Brytanii wg Centrum Badań Ekonomii i Biznesu (CEBR), rodzice wychowujący dziecko do 1 roku życia muszą się liczyć z wydatkami na poziomie 65 tys. zł:

Koszt utrzymania dziecka w Wielkiej Brytanii

Jak to odnieść do naszej sytuacji? Wg danych Eurostat siła nabywcza Polaków jest dwa razy mniejsza niż siła nabywcza Anglików. Zatem można by oczekiwać, że średnie koszty utrzymania niemowlaka w pierwszych 12 miesiącach powinny wynieść około 30 tys. zł. W przypadku naszej rodziny koszty były dwa razy mniejsze, chociaż i tak wysokie. Poniżej przedstawiam pełną listę naszych wydatków:

 

Chrzciny – 3.240 zł

Pierwsze miejsce na liście naszych wydatków zajmują chrzciny. Przygotowując dane do wpisu musiałem kilka razy upewnić się, że nie popełniłem błędu. Skąd taka duża kwota? Impreza rodzinna w restauracji kosztowała nas 1.800 zł. Wybraliśmy restaurację, bo chcieliśmy ograniczyć obowiązki związane z domową imprezą. Sprzątanie mieszkania, wynoszenie mebli, organizowanie dodatkowych stołów i krzeseł, gotowanie dla 18 osób nie były już naszym zmartwieniem 🙂

Kolejny znaczący wydatek to sesja zdjęciowa w kościele i pobliskim parku. Skorzystaliśmy z usług fotografa, który robił nam zdjęcia podczas chrztu naszego starszego syna. Jego usługi mocno zdrożały w ostatnich latach i ostateczny kosztorys zamknął się kwotą 1.240 zł. To dużo gotówki, ale jakość zdjęć i fotoksiążka jaką otrzymaliśmy w pełni nam to zrekompensowała. To pamiątka na długie lata.

Ostatnim składnikiem kosztowym imprezy był datek na kościelną tacę” w wysokości 200 zł.

 

Szczepienia – 2.595 zł

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że do kwestii szczepień podchodzimy bardzo poważnie. Świadczy o tym kwota pieniędzy, jaką wydaliśmy w pierwszym roku życia dziecka. Listę obowiązkowych szczepień rozszerzyliśmy o szczepienia zalecane, bo traktujemy je jako tzw.:” inwestycję długoterminową”. Łącznie zapłaciliśmy 2.595 zł za dodatkowe, nieobowiązkowe szczepienia takie jak rotawirusy, pneumokoki, oraz szczepionkę skojarzoną 6w1 (infanrix hexa), która pozwoliła nam ograniczyć ilość wkłuć z 9 do 3. Oto szczegółowy cennik szczepień:

Wydatki na szczepienia rocznego dziecka

 

Pieluchy wielorazowe i jednorazowe – 1.921,34 zł

Kolejnym istotnym wydatkiem są pieluchy. Od 4 miesiąca prowadzimy eksperyment polegający na wykorzystywaniu pieluch jednorazowych i wielorazowych. Z jednorazówek najczęściej wybieramy Bella Happy lub Pampers. Aby nie zbankrutować na pieluchowych wydatkach, korzystamy z wszelkich możliwych promocji internetowych oraz porównywarki cen mlekoipieluszki.pl. Pilnujemy, aby koszt jednej sztuki był jak najniższy np.: Pampers rozmiar 4 – maksymalna cena 65 gr za sztukę.

Kilka miesięcy temu zaplanowałem, że łączny koszt pieluchowania w pierwszym roku nie przekroczy 1.750 zł. Niestety ostatnie miesiące pokazują, że nie mamy już tyle samozaparcia co na początku, przez co wydaliśmy o ponad 170 złotych więcej:

Wydatki na pieluchy - pierwsze 12 miesięcy

 

Wózek i akcesoria wózkowe – 1.709,68 zł

Zanim na świat przyszedł nasz pierwszy potomek, dostaliśmy od naszych dziadków w prezencie nowy wózek Maxi Cosi Mura 4. Kiedy zbliżał się termin porodu drugiego syna, postanowiliśmy zmienić model na Hartan VIP.  Zapłaciliśmy za wersję używaną 900 zł. Model wypadał korzystnie cenowo, ale musieliśmy do niego dokupić niezbędne akcesoria np.:

– adapter do fotelików Maxi Cosi – 196,45 zł
– dostawkę do wózka Lascal Buggyboard – 188,5 zł
– wkładkę do wózka – 111 zł
– parasolkę – 67 zł
– uchwyt na kubek – 57,23 zł
– daszek przeciwsłoneczny – 27,5 zł

 

Dodatkowo zainwestowaliśmy w używane nosidło ergonomiczne Bondolino w cenie 273 zł. Syn bardzo polubił widoki z innej perspektywy, przez co nosidło okazało się być dobrym zamiennikiem wózka 🙂

 

Meble i akcesoria – 1.109,83 zł

Głównym zakupem w tej kategorii była dostawka do łóżka TOBI Babybay w cenie 739,98 zł:

dostawka do łóżka TOBI Babybay

Aby nasza latorośl mogła w pełni z niej korzystać, dokupiliśmy materac (91,12 zł), ochraniacz (9,99 zł), kilka kocy (160,56 zł), oraz 2 prześcieradła (108,88 zł).

 

Zajęcia edukacyjne i sportowe – 1.110 zł

Pierwsze 12 miesięcy życia nasz syn spędził w domu z mamą. Aby wspierać jego rozwój intelektualny i fizyczny, a także urozmaicić mu pobyt w domu postanowiliśmy zapisać go na dodatkowe zajęcia:

Gordonki – zajęcia umuzykalniające dla niemowląt. Warsztaty odbywały raz w tygodniu się w okresie listopad 2014 – maj 2015 i kosztowały nas łącznie 710 zł (135 zł miesięcznie).

Basen – 300 zł (kwiecień – czerwiec)

Masaż Szantala – 100 zł (jednorazowe zajęcia)

 

Opieka medyczna – 990 zł:

Od drugiego miesiąca życia nasz bobas ma wykupioną opiekę medyczną w placówkach Medicover. Pakiet jest współfinansowany przez pracodawcę, dzięki czemu koszt miesięczny to tylko 90 zł.

 

Akcesoria pielęgnacyjne – 826,35 zł 

Najbardziej obciążający zakup w tej kategorii to mokre chusteczki. Przez pierwszy rok wydaliśmy łącznie 263,8 zł kupując głównie markę Pampers, Happy czy Nivea po 8 gr za sztukę. Ostatnim odkryciem są chusteczki Tibelly baby sensitive dostępne w sklepach sieci Netto. Ich cena jednostkowa to zaledwie 5 gr za sztukę. Mimo niskiej ceny skład chusteczek jest dobry i przyjazny dla dziecka, o czy możesz przeczytać na blogu Srokao.

Kolejny istotny wydatek to akcesoria związane z karmieniem. W ciągu pierwszych 12 miesięcy uszczupliliśmy nasz portfel na kwotę 284,35 zł:

– sterylizator (109 zł)
– butelki do karmienia, kubki do picia (86,15 zł)
– ekologiczne czyściki (36,5 zł),
– smoczki (15,5 zł)
– talerze do jedzenia (12 zł).

 

Nie zapominamy również o higienie osobistej. Płyny do kąpieli, balsamy do ciała, kremy na odparzenia, żele, płatki kosmetyczne, kompresy jałowe itp. kosztowały nas 183,04 zł.

 

Ciuchy – 735,31 zł 

Nie prowadzimy szczegółowej ewidencji kupowanych ubrań. Kwota 735,31 zł dotyczy butów, kurtek, spodni, body, koszulek, rajstop, skarpet itp. Sporo ubrań dostaliśmy w prezencie od rodziny i znajomych oraz od starszego brata, który przestał ich już używać :-).

Wydatki na ubrania byłyby wyższe, gdyby nie zakupy z drugiej ręki. Ponad rok temu w naszej okolicy otworzył się sklep z używanymi ubraniami. Zawsze patrzyłem na takie miejsca z niechęcią, gdyż wyobrażałem sobie, że ubrania, które są w takich sklepach sprzedawane są mocno zużyte i mają niską jakość. Moje podeście szybko się zmieniło, gdy zobaczyłem co moja żona potrafi tam znaleźć. Praktycznie nieużywane spodnie czy bluzki od Zara lub H&M były dostępne nawet po 5 zł. za sztukę. Dziecko tak szybko wyrasta z ubrań, że nie widzimy sensu inwestować w nowe ciuchy kosztujące po kilkaset złotych za sztukę.

 

Leki – 455,61 zł

Największy koszt związany był z nabyciem Inhalatora Omron za kwotę 111 zł. Pozostałe wydatki dotyczyły leków związanych z typowymi przeziębieniami i witaminami. Od jesieni 2014 stosujemy oszczędnościowe podejście do zakupu leków. Po pierwsze, skupiamy się na wizytach u jednego pediatry – dzięki temu leki, które są przepisywane powtarzają się. Dodatkowo, minimalizujemy ryzyko, że posiadany w domowej apteczce syrop ulegnie przeterminowaniu. Po drugie, zawsze przed wyjściem do pediatry spisujemy stan wszystkich posiadanych leków. Kiedy doktor przepisze dziecku nowy syrop lub krople pytamy, czy możemy użyć własnego zamiennika, który mamy w domu. W 90% przypadków w drodze powrotnej do domu nie musimy odwiedzać apteki.

 

Zabawki – 468,80 zł

Zakup zabawek kąpielowych, świecących zwierzątek, autek, turlającej kuli, maty edukacyjnej, odkrywczego domku, drewnianych klocków pochłonął prawie 470 zł. Oto zdjęcia kilku wybranych pozycji:

Zdjęcia: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oprócz przedmiotów wymienionych powyżej kupiliśmy jeszcze gryzaki, grzechotki, zawieszkę, karuzelę i inne.

 

Akcesoria sportowe – 149 zł

Bobas nie potrzebuje wielu akcesoriów sportowych. Jedynym zakupem jakim możemy się pochwalić jest kask rowerowy. Przydaje się gdy odwozimy dziecko do żłobka lub gdy jeździmy na weekendowe wycieczki.

 

Żywność – 137,34 zł

W pierwszym roku życia nie ponieśliśmy zbyt wielkich wydatków, które moglibyśmy bezpośrednio przypisać naszemu synowi. Zakupy, które poczyniliśmy dotyczyły:

  • Słoiczki obiadowe i deserowe – 93,17 zł
  • Mleko w proszku – 36,99 zł (Hipp 3)
  • Kaszki – 7,18 zł

Przez pierwsze 6 miesięcy nasz syn żywił się jedynie mlekiem matki. W kolejnych miesiącach wprowadzaliśmy stałe pokarmy eksperymentując ze słoiczkami i kaszkami oraz mlekiem w proszku. Niestety okazało się, że maluch nie przepada za gotowym jedzeniem, oprócz deseru ze śliwką 🙂 . W drugiej połowie roku kontynuowaliśmy karmienie naturalne oraz wprowadziliśmy żywienie zgodnie z metodą BLW. Syn partycypował w posiłkach rodzinnych jako pełnoprawny członek 🙂 .

 

Pozostałe – 342,59 zł:

Ostatnia kategoria wydatków to rzeczy, które nie zostały przypisane w innych miejscach. Znalazły się tutaj książki (81,71 zł), tort urodzinowy (62,9 zł), zdjęcia z basenu (48 zł), opłata paszportowa (30 zł), pieluszki do pływania (14,99 zł) i wiele innych.

 

Ile kosztuje dziecko?Łączne wydatki w okresie 12 miesięcy:

Łączny koszt utrzymania dziecka w pierwszym roku wyniósł 15.829,45 zł. Chociaż od kilku lat prowadzę domowy budżet i spisuję wszystkie wydatki, to nie zdawałem sobie sprawy jaki będzie ostateczny rachunek. Oto podsumowanie głównych kategorii:

Ile kosztuje dziecko

Wydatki, których brakuje

Wiesz co jest najciekawsze? Jest kilka pozycji, które nie znalazły się w zestawieniu. Wynikają one z tego, że albo nie byłem w stanie przyporządkować ich najmłodszemu członkowi rodziny, albo otrzymaliśmy je w prezencie.

 

Żywność

Najbardziej zaniżona pozycja kosztów to żywność. Pomimo, że przez pierwsze 6 miesięcy nie kupiliśmy żadnego produktu dedykowanemu naszemu synowi, to jednak mleko matki nie bierze się z próżni  🙂

Aby obliczyć łączne koszty wyżywienia postanowiłem spojrzeć na ilość spożywanego pokarmu z punktu widzenia kalorii. Z pomocą przyszedł mi portal netmama.pl:

  • Starszy 5-letni syn  – 1.700 kalorii (w naszym przykładzie założę 1.500 kalorii, gdyż syn nie ma zbyt dużego apetytu 🙂 ).
  • Młodszy syn – od 80-120 kcal na każdy kilogram ciała. W I miesiącu życia wychodzi 456 kalorii (3,8 kg x 120 kcal). W 12 miesiącu 720 kcal (9kg x 80 kcal).

Przy takich założeniach udział najmłodszego syna w budżecie żywnościowym to średnio 10%:

kalkulator kalorii

Moja rodzina wydaje miesięcznie około 2.000 zł na jedzenie, z czego 10%, czyli 200 zł przypada na najmłodszego syna. Roczne dodatkowe koszty jakie powinny być uwzględnione wyniosłyby 2.262 zł:

12 miesięcy x 200 zł (miesięczny koszt żywienia) – 137,34 zł (wydatki na słoiczki, mleko) = 2.262,66 gr

 

Akcesoria pozyskane od brata

Posiadanie rodzeństwa ma wiele zalet. Jedną z nich są przedmioty, z których starszy brat wyrasta:

  • Fotelik samochodowy Maxi Cosi Cabriofix 0-13 kg  – 415 zł.
  • Łóżeczko turystyczne Coneco – 170 zł
  • Wanienka do kąpieli ze stojakiem – 80 zł

 

Ubrania, książki, zabawki

Starszy brat zostawił młodszemu w prezencie sporo książek, ubrań i zabawek. Gdyby przeliczyć to na pieniądze, to musielibyśmy wydać min 500-1.000 zł.

 

Moje wydatki na tle innych blogerów

Przygotowując zestawienie finansowe do dzisiejszego artykułu zastanawiałem się czy 15,8 tys. zł wydane na roczne utrzymanie dziecka to duża kwota? Liczbowo na pewno tak. Na szczęście kredyt nie był potrzebny 🙂 . Gdybyśmy mieli jeszcze raz decydować na co zostaną wydane nasze pieniądze, to nie dokonalibyśmy zbyt wielu modyfikacji.

Pokazaliśmy nasze wydatki znajomym, ale poza stwierdzeniem „O matko ile to kosztuje”, nie udało nam się ich porównać. Nikt nie prowadzi tak szczegółowych zestawień finansowych jak moja rodzina.

Aby ocenić naszą „rozrzutność” postanowiłem sprawdzić jak poradzili z tym zadaniem inni blogerzy. W końcu blogów parentingowych i finansowych jest w sieci od groma 🙂 . Niestety tylko nieliczni pokusili się o taki eksperyment:

Bloger Tytuł artykułu Łączne wydatki
Wolny Ile kosztuje dziecko raport kosztów po roku 3.459 zł
Hania Ile kosztuje dziecko 11.590 zł
Malwina Ile kosztuje dziecko 26.347 zł

 

Rozstrzał kosztów jest spory, ale diabeł tkwi w szczegółach.

Wolny – łączna kwota umieszczona w tabeli to suma wydatków na dziecko poniesiona przed porodem oraz w kolejnych 12 miesiącach. Niewielkie wydatki to skutek bardzo oszczędnego podejścia autora. Tam gdzie jest to możliwe, Wolny posiłkuje się rzeczami pożyczonymi od znajomych lub rodziny. Takich przedmiotów jest sporo np.: wózek, fotelik samochodowy, laktator, wanienka do kąpieli. Łóżeczko turystyczne, rowerek, mata edukacyjna i wiele innych to uzgodnione podarunki na rozmaite okazje. Jeśli dysponujesz niewielkimi kwotami, albo najzwyczajniej w świecie nie masz ochoty inwestować w przedmioty, które za kilka miesięcy staną się bezużyteczne, polecam dokładną lekturę jego wpisu.

Hania jest dopiero na półmetku przygody, gdyż całkiem niedawno policzyła koszty pierwszego półrocza. Analizując jej wydatki pokusiłem się o ekstrapolację trendu i wyliczenie rocznych kosztów. Odjąłem drugi fotelik samochodowy (500 zł) oraz dodałem koszt pieluch i mleka (850 zł + 900 zł). W jej zestawieniu nie znajdziecie kosztów ubrań, zabawek czy kosmetyków bo:

ceny są za bardzo zróżnicowane. Pajac może kosztować dychę lub stówę. Zabawka od złotówki do kilkuset. Ciuchy często dziedziczymy, zabawki również, więc polecam takie rozwiązanie jeśli mamy taką możliwość. Bo i tak ciuch 3 razy założy i wyrośnie. Poważnie. Dosłownie. 3 razy i do szafy. A kosmetyki… Jednemu dziecku krem do tyłka za 6 złoty odpowiada, a inne już ma odparzenia i musisz ten za 26 złotych kupić. Szamponu możesz wcale nie używać… dopóki ciemieniucha Cię nie dopadnie

Malwina to rekordzistka parentingowej blogosfery. Uważa, że „dziecko to skarbonka”, a patrząc na jej wydatki odnoszę wrażenie, że to skarbonka bez dna 🙂 . Autorka prezentuje koszty w wersji „all inclusive” z założeniem, że wszystkie przedmioty, ubrania i akcesoria kupujemy za własne pieniądze. Jej artykuł to prawdziwe kompendium wiedzy o dziecięcych zakupach. Jeśli masz ochotę policzyć własne koszty utrzymania rocznego dziecka, potraktuj artykuł Malwiny jako gotowy kalkulator. Wydrukuj, wpisz własne kwoty, a uzyskasz ostateczny wynik.

A jak wyglądał pierwszy rok życia Twojego malucha? Wydałeś(aś) na niego majątek, czy może udało Ci się utrzymać koszty w ryzach? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz bądź podzielisz się artykułem ze swoimi znajomymi.

 

Zdjęcie: Milles Studio

 

  • Hej Dominik,

    Ciekawy artykuł. U nas całe szczęście, że kwota była dużo niższa, bo:
    1. Z racji przekonań nie chrzciliśmy dziecka, nie było imprezy, zdjęć etc.
    2. Większość ubranek pozyskaliśmy używanych.
    3. Zadowoliliśmy się eksponatem wózka z blokującymi się kółkami.

    Myślę, że warto powiedzieć o pomocy wzajemnej ludzi, którzy sobie przekazują wszystko, co się da przekazać i nie dają się namówić reklamom (niepotrzebne gadżety). Rok mija szybko i wielu ludzi zostaje z szafami modowymi dla lalek, super wózkiem z ABSem i kontrolą trakcji (dobra, kapkę przegiąłem) i z dyplomami MBA dla rocznej przyszłej szychy korpo świata. Da się taniej, o ile człowiek poszpera w sieci. Są ludzie, którzy oddają sprzęt za darmo.

    Pozdrawiam
    Mariusz

    • Mogę jedynie pozazdrościć wózka. Nasz używany model skrzypiał – czasem głośniej niż samochody na drodze 🙂

      Ostatnio zauważyłem, że dobrym sposobem, który wykorzystuje część osób jest ogłoszenie na Facebookowym wall-u.

  • Bardzo fajne zestawienia, rzeczywiście wychowanie dziecka niesie za sobą, przede wszystkim, aspekty niematerialne, jednak kwestie finansowe są w dzisiejszych czasach równie istotne, bo utrzymanie malucha to niestety spory wydatek.

    Jestem rodzicem bliźniaków i również prowadzę statystyki wydatków na swoim blogu, co było z resztą inspiracją do założenia strony… Dodam, że na ten moment, kiedy moje AS-y mają 7 miesięcy, łączna kwota wydatków wynosi 41 000 zł. Nie możliwe? Zapraszam na http://www.ilekosztujablizniaki.pl żeby przekonać się, że to możliwe 🙂 Pozdrawiam, Maciek

    • Dzięki za podrzucenie linka.

      Właśnie zajrzałem do Twojego raportu wydatków i złapałem się za głowę 🙂 To dopiero są koszty. Długo zastanawiałem się co się kryje pod magiczną kategorią transport. Na początku myślałem, że może dojeżdżasz daleko z dziećmi. Potem wpadłem na pomysł, że to może jednak sprowadzałeś jakieś meble czy wózek z zagranicy 🙂

  • Na początku chciałem porównać moje wydatki z twoimi, ale uznałem, że to bez sensu. Znacznie bliżej mi do blogera Wolnego (zaraz zapoznam się z jego wpisem), bo mieszkając z rodziną i mając brata pół roku młodszego od syna wiele wydatków (z moimi rodzicami) się powtarzało i to była wręcz nieoceniane szczęście jeśli chodzi o ubranka, zabawki czy nawet meble, które trzeba było zakupić.
    Mój rodzinny dom nie jest mały, dlatego mogliśmy urządzić chrzciny właśnie w domu tylko wynajmując Panią do gotowania i zaopatrując kuchnię.

    Zawsze interesowało mnie ile wydawaliśmy na pampersy, chusteczki i mleko modyfikowane, niestety podliczaniem tego zbyt późno się zainteresowałem, a nie chciałem wyników „na oko”.

    Polecając trzech innych dałeś mi solidną lekturę na dzień 🙂

    • Już dzisiaj po komentarzach widzę, że pominąłem conajmniej 2 blogerów/blogerki 🙂

      W naszej rodzinie dzierżymy palmę pierwszeństwa w dzieciach, dlatego nie mieliśmy zbyt wielu darczyńców 🙁

  • Też prowadzę statystyki wydatków i przez 1 półrocze wydaliśmy 2990 zł. Może pokuszę się na blogu o analogiczny wpis dotyczący 6 miesięcy.

  • Wow, jestem w lekkim szoku po przeczytaniu tego wpisu.
    Wielki szacunek, że tak dokładnie spisujesz wydatki.
    Ja też prowadzę budżet ale nie rozbijam go aż na takie detale.
    Ja mam już nastoletnie dzieciaki ale pierwsze lata wydaliśmy na nie fortunę. Mamy córkę i syna więc nie wszytko dało się wykorzystać ponownie.
    A najciekawsze jest to, że po pampersy jeździliśmy do hipermarketu oddalonego od nas o jakiś 50 km – w naszej miejscowości były one tak drogie, że za samą różnicę przy zakupie dwóch paczek opłacał nam się wyjazd. Dziś się z tego śmiejemy.

    • Ale macie wspomnienia. Pozazdrościć 🙂

      Z cyklu ciekawe Pampersowe historie, pozwól że opiszę Ci swoje przygody. Kilka miesięcy podczas wiosennego spaceru zmuszony byłem zmienić mocno zarobioną pieluchę. Powrót do domu nie wchodził w grę, gdyż zajęłoby mi to 40-50 min czasu. Pieluchy zapasowej też nie miałem. Skorzystałem z jednego z pobliskich sklepów, gdzie zamiast poszukiwanego rozmiaru 3 był tylko 5, a cena jednostkowa osiągnęła poziom 1,4 zł za sztukę. Reszta paczki czeka na lepsze czasy 🙁

  • U nas też wyszło półrocznie znacznie mniej (niewiele ponad 4 tys – w podsumowaniu blogowym nie uwzględniliśmy chrzcin), ale w sumie nie ma co porównywać wartości bezwzględnych. Każdy ma inną sytuację życiową (czyt. może dostać wiele rzeczy „w spadku” lub musi wszystko kupić). Nie wszyscy też chcą (potrzebują) kupować z drugiej ręki i wtedy koszty szybują w górę 🙂 Ważne tylko, żeby zdawać sobie sprawę, że dziecko owszem kosztuje, ale niekoniecznie fortunę. Wszystko zależy od podejścia i naszych (tak naszych!) potrzeb. Bo dziecko potrzebuje tylko bliskości rodzica, mleka i „czegoś do okrycia”

    • Podoba mi się Twoje podejście 🙂 Ilość kupowanych zabawek czy maskotek nie wzmocni naszych więzi z dzieckiem. To jedynie czas i uwaga, którą mu poświęcamy. Warto o tym pamiętać.

  • Zdecydowanie muszę dokonać aktualizacji wydatków! 😉 Pozdrawiam 🙂

  • Przyznam szczerze, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ile dokładnie wydaliśmy z mężem w pierwszym roku życia naszego dziecka. Pewnie też nie mało. Dziś byłoby to na już trudniej policzyć (minęło 7 lat), niemniej jednak z pewnością kwota byłaby również dla nas w jakimś stopniu szokująca.

  • Robiłem bodajże po 1 roku od urodzenia spis wydatków w aplikacji na smartfonie, ale zaprzestałem, aplikację usunąłem, więc nie potrafię powiedzieć ile nam wychodziło. Przypuszczam, że zbliżamy się do kwoty podanej przez Hanię.

  • EV

    Nigdy nie chciałam mieć dzieci, ale terazpodałeś argument, którego wcześniej nie analizowałam – forsę. Dla osoby oszczedzajacej absolutnie na wszystkim poświęcenie dodatkowych co najmniej kilku tysięcy w ciągu roku to coś niewyobrazalnego. Nie dziwię się już, że Polacy nie chcą mieć dzieci z takich niby błahych powodów.

    • EV – dla mnie kwestie finansowe to jeden z filarów świadomego rodzicielstwa. Decydując się na dzieci wiedzieliśmy, że starcza nam do pierwszego i że pojawienie się młodych szkrabów tego nie zmieni 🙂

  • Nie mam dziecka, więc nie jestem za bardzo w temacie, ale nie wyobrażam sobie wydać tyle pieniędzy na chrzciny! 1200 zł za fotografa to chyba na weselu. Mam znajomą, zdjęcia robi piękne, dojeżdża gdzie trzeba i tyle bierze za przygotowania, kościół, imprezę i sesję w plenerze — chyba nie ma porównania z chrzcinami. Impreza w restauracji? Może g. wiem, bo dawno nawet nie widziałam małego dziecka, ale chyba zabawa z osiemnastoma gośćmi nie jest mu potrzebna do szczęścia…? Naprawdę takie teraz panują zwyczaje, że chrzest to małe wesele?

    • Paula,

      Wybraliśmy restaurację, bo nie mielibyśmy ani wystarczająco czasu ani miejsca w mieszkaniu, aby przygotować imprezę dla 18 osób.

      Za zdjęcia w 2011 roku płaciliśmy 60% dzisiejszej ceny. W tym roku postawiliśmy na tę samą osobę, bo wiedzieliśmy, że jest rzetelna, terminowa, a zdjęcia są nienagannej jakości. To jedna z niewielu okazji w życiu kiedy zamawiamy profesjonalnego fotografa, dlatego nie chcieliśmy ryzykować przygody z nieznaną osobą 🙂

  • Dziecka nie mamy, ale chyba nie jesteśmy przygotowane na takie koszty na rok życia. Wiadomo, że drugie dziecko to już mniejszy wydatek, bo może odziedziczyć coś po pierwszym maluchu, ale 16 tysięcy to i tak kosmiczna kwota.

  • A ja nie robię listy wydatków, nie spisuję, nie obliczam i nie porównuję. Ja dzieci traktuję jak inwestycję, długo terminową, ale inwestycję. I wiecie co? To chyba jedyna inwestycja, na której nie można stracić, bo rodzina to najlepsza inwestycja!

    • Bartek – ja lubię wszystko przeliczać na pieniądze, dla celów informacyjnych i planowania budżetowego. A miłości i ciepła rodzinnego nie da się zamienić na pieniądze 🙂

  • Bardzo rzetelne podsumowanie, suma oszałamiająca. 😉 Też się nie spodziewałam aż takich wydatków, a jednak z drugiej strony uśmiech synka rano lub jak wracam z pracy – teraz bezcenny!:)

    • Uśmiech moich dzieci wynagradza wszystko. Nawet jak mam ciężki i frustrujący dzień, bo praca, bo pogoda czy tłok w tramwaju, to widok dwójki uśmiechniętych małolatów, z których jeden opowiada jak Kai (figurka z Lego Ninjago) mieszka w nowym domku, a drugi woła od progu „tata, tata, tata” wart każdych pieniędzy 🙂

  • Wow! Podziwiam tę precyzję w twoich obliczeniach! Szczerze mówiąc, nie spodziewałbym się, że będzie to aż tak duża kwota. Myślałem, że wyjdzie tak z 500PLN na miesiąc, a tu proszę…

  • Nie prowadziłem i nie prowadzę podobnych zestawień, nie mam do nich głosy – zajmuję się sprzedażą a nie finansami 🙂 Na oko jednak nasze wydatki wyniosły ponad 20k. Twoje zestawienie daje mocno do myślenia w kontekście drugiego dziecka 🙂

    • Jesteście na początku tej drogi, więc sporo decyzji przed Wami do podjęcia 🙂
      Trzymam kciuki za trzymanie wydatków w ryzach.

    • Ależ się napracowałeś z tymi zestawieniami:-) A ilu tatusiów się wypowiedziało. Fajnie zobaczyć zaangażowanie ojców w sieci w tematy, które przypisuje się kobietom, a przecież dotyczą również mężczyzn.
      Nigdy nie liczyłam wydatków na swoje dzieci, a mam ich troje. Każde z innymi potrzebami, każde jakby trochę z innego świata, bo i różnica wieku spora (4, 8 i 16 lat). Wiele kosztów udało się uniknąć ze względu na to, że zachowałam część ubrań, akcesoriów i mebli z przeznaczeniem na kolejne dziecko. Sporo rzeczy dostałam od bliskich. Chętnie też wymieniam się ubrankami. W ten sposób nigdy nic się nie zmarnowało. W tej chwili wszystko przekazuję potrzebującym, a mam tego sporo na wydaniu 😉

      • Coś źle kliknęłam. Ten komentarz miał być do Dominika.
        Ale skoro już tu jestem. Konrad, drugie dziecko wychodzi taniej, a trzecie to już prawie za darmochę 😉 Pozdrawiam. Ola

        • Esencja,
          Dziękuje 🙂 Drugie dziecko i w moim przypadku jest tańsze w utrzymaniu i z finansowego punktu widzenia dobrze, że jest to również chłopak. W przeciwnym przypadku musielibyśmy zmieniać całą garderobę 🙂

  • Takie zestawienia powinno pokazywać się na studiach albo w liceum by uświadamiać młodych, którzy będą planować dziecko. Nie po to żeby przerażać, a po to żeby odpowiednio się przygotowywać finansowo. Uważam, że mało kto planując dzieci tak skrupulatnie uwzględnia wydatki. A to ważne, bo po urodzeniu rodzice powinni w pełni oddać się dziecku a nie myśleć jak dorobić bo brakuje do pierwszego. Dobra robota Dominik. U mnie wyszło coś koło 10tys.

    • Dzięki za dobre słowa, ale jeszcze daleko mi do tego, by świecić przykładem 🙂
      Przygotowując się do narodzin dziecka najczęściej skupiamy się na szkole rodzenia, czytamy poradniki jak zajmować się dzieckiem czy czytamy blogi parentingowe o tym kiedy warto wprowadzić stałe pokarmy. O finansowych aspektach nikt już nie myśli 🙁

  • W wielu aspektach mamy bardzo podobne wydatki. Być może dlatego,że mieszkam dzielnicę obok Ciebie :). W szczepieniach wyszło mi taniej , ale już np. za „talerzyk” przy Chrzcinach trzeba płacić minimum 120 zł za osobę. W przypadku gdy dziecko ma problemy z zaburzeniami napięcia mięśniowego (ostatnio to dosyć popularna sprawa) dochodzą rehabilitacje np. 10 po 100 zł każde. Przy akcesoriach pielęgnacyjnych u nas doszły dodatkowo koszty podgrzewaczy do butelek ( wersja stacjonarna i samochodowa), przewijaka itp. W przypadku żywności u nas wyszły dużo większe kwoty – syn jadł dużo kaszek typu Holle gdzie za 10 pak trzeba liczyć około 90 -100 zł. I tak możecie się cieszyć ,że wasze dziecko było karmione przez pół roku naturalnie – w przypadku potrzeby dawania mleka modyfikowanego koszty żywienia dziecka w pierwszym roku oscylują w granicach 1500-2000 zł. Pomimo pakietów medycznych czasami była u nas potrzeba zrobienia badań dla dziecka, które nie wchodziły w skład pakietu – kolejne 500 zł w trakcie roku. Dużym kosztem w naszym budżecie był też zakup specjalnego fotelika do jazdy tyłem w samochodzie – ponad 2000 zł. Generalnie chyba jednak całościowo bliżej nam było do 20 k za rok :/

    • Hej automacik1
      Dzięki za komentarz. Jeśli dziecko leczy się dodatkowo, to niestety koszty utrzymania mogą rosnąć lawinowo.

  • Bardzo ciekawe zestawienie, również przygotowujące przyszłych rodziców do zaplanowania nadchodzących wydatków. Choć widzę, że oszczędnie raczej do tematu nie podeszliście 😉 Nie mniej jednak, oklaski za konsekwencję w ewidencjonowaniu i szczerość w podsumowaniu.
    Ciekawa jestem, co to za dostawka do łóżeczka? Wcześniej się z taką nie spotkałam.
    Mi się zdarza uczestniczyć w wymieniankach odzieżowych, skąd biorę ubranka dla dzieci. Świetna sprawa, polecam!

    • Kasia – dziękuje za komentarz i cieszę się, że odwiedziłaś mojego bloga.
      Po podliczeniu rocznych kosztów zastanawiałem się czy je w ogóle publikować. Kwoty są przecież bardzo wysokie. Moim celem jest by być w 100% szczery i pokazywać wszystkie wydatki, bez względu na ich wysokość. Dzięki temu obecni i przyszli rodzice mogą w pełni świadomie zaplanować swoje wydatki na dziecko.

      Dostawka do łóżka spełniła swoje zadanie. Dzięki temu mama mogła go karmić w nocy nie wstając z łóżka 🙂 Teraz już trochę z tego wyrósł. Żona sprzedała dostawkę za ponad 200 zł.

  • Mi chyba bliżej do Wolnego chociaż nie jestem aż tak bardzo oszczędna. U nas myślę że około 6tys zł będzie do ukończenia roku przez Młodą już z imprezą z okazji chrzcin (restauracja swoją drogą kosztowała nas 1700zł a gości było 15osób. a fotograf 300zł) U nas odszedł koszt szczepionek, tańsze łóżeczko, zajęcia poza domem, choć z basenu korzystamy od czasu do czasu. Ale duużo więcej na jedzenie. Słoiczków zjadła kilka sztuk ale kaszki wsuwa no i mm dokupuję bo swojego prawie nie mam. Podziwiam tak szczegółowe spisywanie wydatków.

    • Ania,

      Dziękuje. Gratuluję utrzymania kosztów w ryzach. 6 tys zł z chrzcinami to bardzo dobry wynik. Tak trzymać 🙂

  • Witam. Piękne podsumowanie! Lepiej chyba nie liczyć tych wydatków, bo głowa może rozboleć od takich sum 🙂 Ja nigdy nie robiłam takiego zestawienia, ale wiem, że na pewno wyszłoby o wiele więcej, bo mieszkam w Irlandii i wszystko w Euro. Ja na samo mleko w proszku i pieluchy wydawałam co tydzień ok 30 euro! Teraz to się zmniejszyło, ale z jedzenia doszły gotowe obiadki i deserki w słoiczkach, kaszki itp. Najpierw kupowałam tylko w polskim sklepie, ale potem stwierdziłam, że przecież jabłuszko czy marchewka polska czy irlandzka to nie ma znaczenia, więc teraz kupuję w irlandzkich sieciówkach i jest nawet 3 razy taniej niż w polskim sklepie. A co do innych wydatków, to nawet nie chcę mysleć! Pozdrawiam serdecznie!

    • Dziękuje. Ja do dzisiaj jestem w szoku ile wydaliśmy zwłaszcza, że to nasze drugie dziecko. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy jestem w stanie oszacować poziom wydatków (bez swojego budżetu) to pewnie obstawiałbym kwotę około 5-8 tys zł. I nigdy bym nie przypuszczał, że będzie dwa razy większa 🙁

  • lk3010

    Imponujące zestawienie – gratuluję skrupulatności. Cieszę się że zamiast na zakupami zajęłam się przed porodem lekturą książki „Dziecko bez kosztów”. A poza tym wygląda na to że stosowanie wszystkich 7 filarów rodzicielstwa bliskości, BLW wraz z ekologicznym rozsądkiem i ateizmem pozwalają sporo zaoszczędzić zarówno portfelowi jak i Matce Ziemii…

    • Hej, ik3010
      Nigdy nie patrzyłem na kwestie związane z religią, a właściwie ich brak, jako sposobu na zmniejszenie wydatków na dziecko. Coś w tym jest. Dopiszę to do swojej listy oszczędności :-).

      • Dominik brawo za dystans do siebie i komentarzy. Odpowiedź na temat religii rewelacja 🙂

    • recenzjedomi

      Moja kuzynka straciła chęci do chrzczenia dziecka jak została samotną matką a ksiądz zaśpiewał jej 800 złotych za chrzciny 😀 masz rację, uświadomiłam to sobie biorąc ślub cywilny i porównując te koszty ze znajomymi, którzy zdecydowali się na ślub kościelny, żeby dziadek Zdzisio się nie czepiał.

      • To jakaś masakryczna kwota. W naszym przypadku ksiądz wołał jedynie o 200 zł. Taką kwotę to chyba daje się na ślub>

  • Ellifain

    Cześć,
    tak tylko dopisze, że moim zdaniem oprócz łapania się za głowę powinieneś się cieszyć, że stać Cię, żeby wydać tyle na dziecko 🙂 Ja na razie mam za sobą trzy miesiące macierzyństwa, ale w wydatkach o wiele bliżej mi do wolnego niż do Ciebie – częściowo z powodu podejścia do życia i konsumpcji, a częściowo (nie ukrywam) z braku możliwości finansowych.
    Na czym na pewno zaoszczędziłam (i zaoszczędzę w porównaniu do Ciebie)
    -brak chrztu (jeszcze nie zdecydowaliśmy czy będzie w ogóle, a jak będzie to na pewno o wiele skromniejszy),
    – sesji zdjęciowej (chociaż tej zazdroszczę, tylko wybrałabym noworodkową, gdybym miała na zbyciu taką kasę),
    -łóżeczko – drewniane, kupione na allegro od polskiego producenta za 350zł, rozmiar 70×140 z możliwością przerobienia na tapczanik (starczy na o wiele dłużej),
    -szczepienia – nie zdecydowaliśmy się po rozmowie z pediatrą na dodatkowe za to wykupiliśmy 5w1 + engerix B, ale przy drugim dziecku już pewnie będziemy szczepić tym co Wy, bo najłatwiej maluchowi złapać coś od starszego rodzeństwa.
    -ciuchy pożyczone w większości od znajomych (obfotografowane i jak wyrośnie to do zwrotu), a jak będzie trzeba coś dokupić to olx i fb i piękne używki do wyboru i koloru.
    -higiena: wilgotnych chusteczek prawie nie używamy, wolę myjki wielorazowe (piorą się razem z pieluchami wielo, a zajmują w pralce mało miejsca), kosmetyki ograniczamy zgodnie z zasadami eko,
    – i tak bym mogła omawiać kolejne punkty (może oprócz basenu i zajęć dodatkowych,bo na nie planuję wydawać), bo w każdym póki co zaoszczędziliśmy i mam nadzieję, że nic niespodziewanego (typu choroba) tego nie zakłóci.
    I ostatnia największa oszczędność prezenty – sporo rzeczy dostaliśmy (z okazji urodzin Malucha i gwiazdki): wózek, fotelik samochodowy, pieluchy wielorazowe, mata edukacyjna i wiele innych to prezenty od rodziny i znajomych. Na szczęście mogliśmy liczyć na takie wsparcie 🙂 i to w formie wybranej przez nas, bo większość osób, pytała się co chcemy (stąd np. pieluchy)

    Za to największym kosztem w pierwszym roku życia (którego brak u Ciebie) jest mój urlop i obniżka pensji do 80%

    • Hey Ellifain,
      Dziękuje Ci za bardzo wyczerpujący komentarz i gratuluję trzymania kosztów w ryzach. Masz rację, że stać moją rodzinę, by wydać tyle pieniędzy na utrzymanie dziecka, choć jako finansista twardo stąpający po ziemie, byłem tą kwotą zszokowany. Na część wydatków zdecydowaliśmy się, gdyż mieliśmy świadomość, że drugi raz ich nie poniesiemy (chrzciny, wózek, szczepienia itp).
      Masz rację z obniżką pensji do 80% – mimo iż nie jest to bezpośredni wydatek czy koszt, to jednak dochód mojej żony uszczuplił się w tym czasie o 20%.