Program 500+ polskim koniem trojańskim?

Program 500+

– Synku, mamy dla Ciebie niespodziankę
– Już się nie mogę doczekać
– Byliśmy dzisiaj w sklepie meblowym i kupiliśmy ci lampkę na twoje biurko
– Aha…
– Ostatnio dużo rysujesz i wycinasz, dlatego potrzebujesz dobrego oświetlenia
– A skąd wzięliście pieniążki? Mówiliście, że nie mamy ich za dużo
– Z twojej skarbonki. Przecież dzisiaj ich nie potrzebujesz
– Ale ja zbierałem na nowy rower
– Nowy rower kupimy w przyszłym roku. Może będziemy mieli więcej pieniędzy

 

Skończył się okres społecznych konsultacji programu 500+. Wszystko wskazuje na to, że 1 kwietnia rozpocznie się program wypłat pieniędzy dla rodzin posiadających jedno lub więcej dzieci. Żaden aspekt polityki prorodzinnej nie wzbudzał tylu kontrowersji co program 500+. Bardzo się z tego cieszę, bo to oznaka, że wszystkim zależy na przyszłości naszych dzieci. Dlatego chciałem podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami. Dodatkową motywację dały mi także wpisy Bartka i Moniki.

 

 

Moje zastrzeżenia

Nigdy nie byłem fanem programu 500+. Nie wynikało to z moich sympatii politycznych, ale z obawy o stan polskiej gospodarki i perspektywy na przyszłość. Jakiekolwiek poprawki czy kosmetyczne zmiany nic tutaj nie pomogą. Moje wątpliwości nadal pozostaną. Oto kilka najważniejszych zastrzeżeń do programu 500+:

 

1. Wydajemy pożyczone pieniądze

Program 500+ ma kosztować 17 mld zł rocznie. Aby sprostać temu wyzwaniu rząd znalazł dodatkowe źródła dochodów w postaci podatku od banków i supermarketów. Mimo tak optymistycznych planów, deficyt budżetowy w 2016 roku osiągnie historyczny poziom prawie 55 mld zł:

Deficyt Budzetu Panstwa 2014-2016

Źródło 1, 2, 3

Na większy deficyt nie pozwalają obecne przepisy. Państwo co roku zaciąga nowy kredyt i roluje stare pożyczki, by obsłużyć rosnące zadłużenie. Roczny koszt obsługi naszego długu wynosi około 35-36 mld zł.

Wróćmy jeszcze do dialogu rodziców z dzieckiem, który przytoczyłem na początku artykułu. Czy widzisz tutaj podobieństwo? W  obu sytuacjach wydajemy pieniądze naszych dzieci bez ich zgody. Jest jednak jeden mały wyjątek. W życiu prywatnym spłacamy zaciągnięte kredyty i pożyczki i nie zostawiamy długów naszym dzieciom. Dlaczego nie zachowujemy się podobnie w przypadku budżetu Państwa? Dlaczego dług publiczny będą obsługiwać nasze dzieci? Dlaczego żyjemy ponad stan? Trafnie podsumował to kiedyś Maciej Samcik na swoim blogu:

Rząd nie ma własnych pieniędzy. Rząd zajmuje się wyłącznie rozdziałem pieniędzy, które od nas zbierze. Nie ma własnej kasy, więc nie może nic dać

 

2. Promujemy politykę „brania za nic”

Co należy zrobić, aby otrzymać 500 zł? Nic. Wystarczy mieć dziecko. Albo dwójkę, jeśli mamy zbyt wysokie dochody. Dostaniemy z budżetu Państwa 108 tys. zł przez 18 lat. Praktycznie połowę kosztów utrzymania dziecka wg analiz Centrum Adama Smitha.

Wypłacając te pieniądze przyzwyczajamy rodziców do zachowań pasywnych. Nie dajemy im żadnej motywacji do poprawy swoich warunków bytowych, szukania pracy czy rozwoju zawodowego. Wydłużamy jedynie okres ich wegetacji. Jeśli są na bezrobociu, albo właśnie stracili pracę – szybko nie znajdą nowego zajęcia, bo i po co. Pieniądze i tak płyną szerokim strumieniem  😥

 

 

3. To krótkoterminowa inicjatywa

Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że tego typu inicjatywy będą trwać latami. Ale „sukces” w rozmontowaniu reformy OFE mocno podważył moje zaufanie do polityków i instytucji publicznego zaufania. Skoro można zniszczyć OFE, to tym łatwiej pójdzie nam z programem 500+. Zmieni się układ rządowy, zabraknie pieniędzy w budżecie Państwa, pojawi się kryzys ekonomiczny, a na pierwszy ogień pójdzie program 500+. Co będzie z ludźmi, którzy uzależnili się od comiesięcznych wpływów? Czy dadzą sobie radę?

 

                Przypomina mi się książka Spencera Johnsona „Kto zabrał mój ser”, którą czytałem kilkanaście lat temu.

Kto zabrał mój ser

Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58072/kto-zabral-moj-ser

 

Książka opowiada historię dwóch myszy – Nosa i Pędziwiatra. Obie myszy pokonują tę samą drogę w labiryncie, by dostać codzienną porcję sera. Któregoś dnia ser znika. Sytuacja powtarza się przez kolejne dni. Jeden z bohaterów wyrusza w drogę w poszukiwaniu pożywienia. Druga mysz ignoruje zachodzące zmiany i wciąż wraca w to samo miejsce wierząc, że to chwilowe braki. Jak myślisz co stało się z naszymi bohaterami? Nie zdradzę Ci zakończenia, ale to co spotkało bohaterów książki, może również dotyczyć niektórych rodzin.

 

4. Efekt wypychania           

Efekt wypychania to wg Wikipedii „zjawisko ekonomiczne polegające na zmniejszeniu wielkości inwestycji sektora prywatnego spowodowanym zwiększonym finansowaniem wydatków publicznych deficytem budżetowym”. Co to oznacza? Państwo, które ma coraz większe potrzeby pożyczkowe szuka źródeł finansowania na rynku prywatnym. Banki i instytucje pożyczkowe z natury rzeczy preferują udzielanie kredytów Państwu, ze względu na jego stabilność i zerowe ryzyko wypłacalności.  Konsekwencją takiego zachowania jest zmniejszenie puli pieniędzy przeznaczonych na kredyty dla firm i podmiotów prywatnych. Może za rok lub dwa ilość kredytów hipotecznych udzielonych przez banki zmaleje, a ich oprocentowanie wzrośnie. Firmy, które stawiają na rozwój i tworzenie nowych miejsc pracy mogą przestać inwestować, bo zabraknie im pieniędzy.

 

Czy skuszę się na 500 zł?

Mimo moich zastrzeżeń 1 kwietnia stanę w kolejce po 500 zł. Banki i supermarkety spróbują przerzucić część nowego podatku na moje barki. Od 1 kwietnia rachunek w sklepie spożywczym i prowizja za prowadzenie rachunku bankowego może wzrosnąć o kilka złotych. Po drugie koszt dodatkowego zadłużenia wynikającego z wypłaty świadczeń w ramach programu 500+ będą ponosić również moje dzieci.

 

Idealna polityka prorodzinna

Jak każdy Polak ja też lubię ponarzekać. Bo to jest łatwe.  Siedzę sobie przy komputerze i wylewam swoje żale na blogu. Może nie hejtuję, ale dzielę się z Tobą zastrzeżeniami do programu 500+. Mógłbym tutaj postawić kropkę. Ale chciałbym pójść krok dalej. Polityka prorodzinna to najważniejsze zadanie budżetu Państwa zwłaszcza w obliczu kryzysu demograficznego. Czy 17 mld zł to dużo? Możemy wydać nawet dwa razy więcej, ale z głową.

Chciałbym trochę pomarzyć i pokazać Ci jak powinna wyglądać idealna polityka prorodzinna. Więcej informacji znajdziesz tutaj 🙂

Zdjęcie: sebagee

  • Mam podobne zastrzeżenia. Też zastanawiałam się czy czasem nie przyczynię się do pogorszenie stanu polskiej gospodarki korzystając z tego programu. No bo skoro namawia się część ludzi, by z niego nie korzystali, to o czym, to może świadczyć? Z drugiej strony uważam, że wsparcie państwa dla rodziny powinno być, tyle, że bardziej systemowe i przemyślane. No i na które środki są, a nie ich dopiero się szuka. Czekam teraz z niecierpliwością na Twój kolejny artykuł! Pozdrawiam 🙂

    • Ania – masz rację. Od zawsze mnie uczono, że w układance przychody vs koszty, jedynie te drugie są pewne. Nad przychodami nie jesteśmy w stanie zapanować. Już dzisiaj słychać pomysły o obchodzeniu podatku. Np: Każdy sklep Saturn i Mediamarkt to osobna spółka, więc może się okazać, że jedynie sklepy w największych miastach spełniają kryterium przychodowe. Polski odpowiednik, czyli Euro RTV AGD nie ma już tej przewagi.

  • Kto zabrał mój ser jest o czterech istotach dwóch myszach i dwóch ludziach ☺

    • Masz rację.
      Pominąłem Zastałka i Bojka, gdyż chciałem skupić się jedynie na myszach 🙂

  • Zgadzam się z wszystkim co napisane jednak ostatnio stwierdziła, że mam dosyć patrzenia jak państwo wywala kolejne miliony w błoto (kościół itp) i mam zamiar brać co mi dają. Jakoś wszyscy mogą okradać państwo ile wlezie pod przykrywką prawa więc i moja rodzina też może coś z tego mieć. Człowiek zapiernicza 15 lat, płaci składki, ma dwoje dzieci i nie stać go na żadne luksusy. A polityka prorodzinna to banał i 500 zł na pewno nie zapewni większej dzietności. Na pewno nie tam gdzie powinna. A za 500 zł mam opłacone przedszkole i nie mam zamiaru z tego rezygnować. Jak dadzą nam darmowe przedszkola, szczepienia, leki dla dzieci i obniżą ceny jedzenia dla maluchów to mogą sobie zabrać ten zasiłek. Pozdrawiam

    • Ja jestem przekonany, że dzietność się zwiększy, gdyż dla ludzi co mają leniwe spojrzenie na życie to te 500zł to łakomy kąsek z którego będzie można uczynić patent na życie. Chcę się oczywiście mylić, ale przekonamy się o tym za 3-4 lata kiedy to zobaczymy statystyki dotyczące urodzeń w Polsce.

    • @Blogowy pamiętnik
      U nas 500 zł to nawet na przedszkole by nie starczyło 🙁
      Gdy chcieliśmy posłać naszego starszego syna do przedszkola, przegraliśmy rywalizację z samotnymi matkami. W obrębie kilku kilometrów nie było wolnych miejsc. Zdecydowaliśmy się na placówkę niepubliczną z opłatą prawie 1.200 zł miesięcznie. Na szczęście z drugim synem udało nam się załapać do publicznego żłobka 🙂

      @Kamilowski
      Dzietność się zwiększy, tylko czy w sposób istotny?

      • Oczywiście, że nie:)
        Jak to jakiś czas temu wyczytałem rozwój państwa polega na wzmacnianiu średniej ‚kasty’ społeczeństwa i trudno się z tym nie zgodzić. W Polsce ‚wzmacnia’ się teraz bardziej tą uboższą część, a tym samym ją rozleniwia. Przynajmniej ja tak to widzę, ale żadnym ekonomistą nie jestem.
        Świadomy człowiek na pewno nie zdecyduje się za te 500zł na 2, 3 czy 4 dziecko, ale mam niestety obawy, że niektórzy z tych 5 setek zrobią sobie źródło utrzymania co mnie trochę przeraża.

        • Jak kraj długi i szeroki, to znajdą się tacy co 500 zł przepiją i tacy co nawet ich nie zauważą, bo zarabiają 20 tys zł miesięcznie 🙂

    • Nina

      czuje sie tym wszystkim sfustrowana.
      Przepracowalam ponad 20 lat i dopadla mnie choroba a po niej nastepna (efekt domina) – rezultatem jest 2 grupa i renta w wysokosci 700zł/m-c. do pracy sie nie nadaje,mimo, że chcialabym pracowac, bo kto całe życie pracował to czuje sie bardzo zle psychicznie, gdy nie moze juz tego robić. ( 2 razy do roku ląduje w szpitalu) .. za stara jestem, żeby sobie dorobic w postaci posiadania małych dzieci (głosne 500+) mam 53 lata.
      wychodzi na to, że ze swojej renty musze jeszcze sponsorowc wszelką patologie, ktorej nie chce sie pracowac (bo i po co, skoro Panstwo (czytaj: my wszyscy – młodzi i starzy, biedni i bogaci, zdrowi i chorzy) sfinansujemy chory program dzieki ktoremu obecna elita rzadząca wygrala wybory!

      • Nina, przykro mi, że spotkało Ciebie takie nieszczęście. Niestety z chorobą zawsze zostajemy sami 🙁

  • Podzielam Twoje obawy, szczególnie tafia do mnie argument o uzależnieniu się pewnych grup społecznych. Książka „Kto zabrał mój ser” to ulubiony audiobook moich dzieci – słuchamy go regularnie podczas podróży samochodem 🙂

    Z niecierpliwością czekam na drugą część artykułu! 🙂

    • Audiobook…brzmi ciekawie. Muszę wypróbować na swoim starszaku. O której wersji książki myślisz? Oryginalnej czy edycji dla młodzieży?

  • Dominik, uwielbiam takie tematy. Ponieważ tak naprawdę to jest wstęp do drugiego artykułu, więc zastanawiam się co napiszesz i może trochę za wcześnie na komentarze. Z przytoczonymi przez Ciebie argumentami właściwie się zgadzam. Przede wszystkim uważam, że rodzinom nie powinno się dawać 500PLN tak ot bez ładu i składu. przedszkola, świetlice, miejsca dla dzieci, służba zdrowia – to trzeba naprawić, żeby się ludziom zachciało cokolwiek. Pomysł, że damy rodzinom pieniądze na każde dziecko od drugiego…. myślę, że to pomysł poroniony. Raz, że nie mamy środków, dwa, że to jest kupowanie wyborców z naszych kieszeni. Sam mam jedno dziecko, więc nie stanę w żadnej kolejce. 500PLN nie zachęci mnie też do posiadania drugiego dziecka, bo ze swojej perspektywy chciałbym, żeby przyszli rodzice czuli się bezpiecznie w szpitalach. A nam przez religię „naturalnego porodu” na Inflanckiej w Warszawie omal dziecka nie zabito.

    Ciekawy jestem co napiszesz 🙂

    Pozdrawiam
    Mariusz

    • Snakr,
      Znasz mnie, więc powoli się domyślasz o czym napiszę. Mam cichą nadzieję, że za rok program 500+ ulegnie modyfikaci. Że może wprowadzone zostanie kryterium dochodowe, które pozwoli „zaoszczędzić” trochę pieniędzy, dzięki czemu Państwo wesprze również rodziny z jednym dzieckiem.

  • Również się podpisuję. Pomoc państwa powinna być ale przemyślana. Tak się składa, że pracowałam w instytucji wypłacającej zasiłki i z przykrością muszę napisać, że dawanie pieniędzy to jest najgorsza pomoc jaką można było wymyślić. A kontrolowanie wydatków, wybiórcze sprawdzanie? To się nie uda, wystarczy przyjrzeć się jak dziś działa opieka społeczna.

  • Też jestem pełna obaw o nasz kraj i dziwię się, z jaką łatwością rząd dysponuje – tak jak piszesz – nie swoimi, a pożyczonymi pieniędzmi. To smutna rzeczywistość, że pozostawimy nasz kraj w gorszym stanie, niż jest teraz. Załamuje mnie też stanowisko pani minister Rafalskiej, która bez mrugnięcia okiem popiera wyłączenie z aktywności zawodowej kobiety, które teraz będą bardziej skłonne zostawać dłużej poza zatrudnieniem. Jak twierdzi – to, że kobiety zostaną dłużej w domu tylko pozytywnie wpłynie na wychowanie dzieci, a nikt nie mówi, że potem kobieta nie może wrócić do pracy. Niestety, ale z wielu badań wynika, że im dłuższy okres nieaktywności zawodowej, tym trudniejszy powrót na rynek pracy. Czyli wychowujemy pokolenie osób roszczeniowych wobec państwa, bez motywacji do podejmowania własnej działalności czy zatrudniania się na etacie. A wywoływanie poczucia winy u tych „zamożniejszych” (czyli u kogo dokładnie?), że jak wezmą 500 zł to z ich winy kraj upadnie jest niedojrzałym zabiegiem populistycznym. To tak jak wystawić na ulicę kosz jabłek i liczyć na to, że wezmą tylko ci naprawdę głodni.

    • Też się zastanawiam, czy oferowanie rodzicom 500 zł, a potem krytykowanie ich, że biorą, co im się należy jest podyktowane kalkulacją ekonomiczną, czy może jedynie interesem politycznym? Czy ma to na celu antagonizowanie społeczeństwa i utrzymywanie w mobilizacji własnej grupy wyborców?

  • Mama

    Nawet jak stwierdza, ze nie będe sie o to starać, bo jest wiele „ale”, to i tak będe płacić za wprowadzenie tego programu. Więc jak już mam szansę to biorę, bo rachunki w markecie wzrosną. A tego moja rodzina już nie przeskoczy bez „pomocy”.

    • Konkurencja wśród marketów jest bardzo mocna. Dlatego zastanawiam się również, czy wszystkie markety podniosą ceny, czy może znajdą się wyjątki?

  • Aneta

    Wg Mnie nie powinno być tego programu. Tylko człowiek idąc do pracy powiniem po prostu zarobić wystarczająco na godne życie. Mając 3 i więcej dzieci gdy jedno z rodziców pracuje za stawkę minimalną a drugie zajmuje się dziećmi nie jest łatwe.

    • Takie rozwiązania byłyby dużo lepsze dla całego społeczeństwa i gospodarki. Ale to wymaga wielu reform i długotrwałego planowania, a w przypadku polityków myślących jedynie o okresach 4-5 letnich, to jest awykonalne 🙂

  • viki

    Wychowuje samotnie dwójkę dzieci, jedyne świadczenia jakie pobieram na swoje dzieci to rodznne i alimenty….pracuje i zarabiam najnizsza krajową…te 500+ to fajne rozwiazanie ale niech beda jakies kryteria wieksze poniewaz ja po oplacenieu wszystkiego na ycie mam grosze a dzieci potrzebuja bo rosna i musza sierozwijac….ale ci co maja sporo ponad stan …z drugiej strony tez maja dzieci a ich ponad stan jest od ich pracy a nie kaprysu……znam nie jedna rodzine gdzie dzieci maja mniej niz moje mimo ze dochoty sa ponad dwa razy wieksze niz moje…konrola nad wydawaniem pieniedzy przeznaczonych dla dzieci byla by najlepszym rozwiazaniem….a negowanie…jestem dumna z tego ze mam dzieci, polska jest specyficznym krajem ale moim ..moim i moic dzieci…i panstwo wreszcze zaczelo widziec problem w postac geriatrycznej polski i inwestowania w nastepne pokolenia….sa na dobrej drodze..ale ci co neguja takie cos widocznie nie maja dzieci i nie wiedza ile tak naprawde one kosztuja, szkoly bezplatne a co chwile na cos trzeba dawac pieniadze i to nie male……ludzie mlodzi wyjezdzaja z kraju nie dla widzi mi sie tylko zeby nie wegetowac,walcza o lepsze jutro….oczywiscie moga walczyc o tow polsce ale z kim???????
    Kazda propozycja wyjscia do ludzi konczy sie negowaniem….jezeli ktos nie ma dzieci albo nie wie co to znaczy nie miec bo nie starcza i stawanie na rzesach zeby dziecko mialo podstwy niech poprostu sie nie wypowiadaja …..TEORIA Z PRAKTYKA NIE MA TU ZADNEGO POKRYCIA…….wedlug wytycznych pownnam miec minimum okolo 3000zl adostaje okolo 1300zl oplaty to jakies 600-800zl….a zycie , ciuchy , szkola, czasami jakies przyjemiosci dla dzieci……..zastanowcie sie lodzie i otworzcie oczy…..zycie nie jest kolorowe bo czesto wyglada jak walka o przetrwanie i walka z wiatrakami dzieki takim ktorzy wiecznie sa nie i stekaja bo jest zle ….jest zle bo nic sie z tym nie robi wlasnie przez tych wieczie marudzacych i wyciagajacych na wierzch domniemania o katastrofach…ze ten co bierze to patologia itp….kazdy czlowiek czy dorosly czy malusi potrzebuje wsparcia swojego kraju bo ci starzy walczyli o nasz kraj a ci mlodzi beda o iego walczyc niech maja powod dla ktorego beda chcieli go bronic…….

    • Witaj,
      jestem jednym z tych co negują ten program i o dziwo mam dzieci. Dlaczego? Bo aby „kochany” rząd dał mi te pieniądze, to najpierw mi je zabierze. Zabierze nawet więcej. Może wydaje się co niektórym, że przecież dostają do łapki te 500PLN w żywej gotówce, a na pasku z wypłatą wciąż ta sama kwota. Podatki nałożone na banki i supermarkety odbiją nam się czkawką, bo obciążą nas. Ciebie też. Do tego inflacja – wzrost cen, czyli za te 500 PLN kupisz mniej, niż dzisiaj, trudniej będzie o kredyt i takie tam… Dlaczego rząd „daje” podnosząc podatki, a nie zrobi tak, żeby każdy zapłacił mniej podatku o te 500 PLN? A kwota wolna od podatku? Czy wiesz, że wg prawomocnego wyroku TK, każdy kto zarabia mniej niż minimum socjalne nie zapłaci ani złotówki podatku? To prawie 6500 PLN rocznie TWOICH pieniędzy. No i co zrobisz, gdy kolejna ekipa przyjdzie i zabierze 500+, a podatki zostawi? Dominik zauważył też słusznie, że zadłużamy nasze państwo, a koszt całej operacji spadnie na nasze dzieci. Nie ma nic za darmo! Zawsze ktoś płaci! Za 500+ zapłacą nasze dzieci, na które to pieniądze rząd wspaniałomyślnie daje.

    • @viki – jak pisałem na początku artykułu, bardzo się cieszę, że tyle dyskusji wywołuje ten temat. Że nie przechodzimy obok niego obojętnie, albo, że tylko narzekamy. Program 500+ został już uchwalony, ale to nie znaczy, że w perspektywie 1-2 lat nie można go nieco zmodyfikować. Dlatego warto dyskutować.

      Jeśli głównym celem programu 500+ jest zwiększenie dzietności, to przekazywanie pieniędzy osobom majętnym mija się z celem. Jeśli ktoś piastuje stanowiska kierownicze, 500 zł to dla niego jak kupno gazety w kiosku.

  • rejw

    Nie żebym chciał jakąś dyskusję zaczynać ale w poście jest kilka uproszczeń ( z wyjaśnianiem jest jak z wszystkim – „Everything should be made as simple as possible, but not simpler”), choćby takie że:
    • Ze jak państwo nie wyda na 500+ to odłoży – jak dotychczas rządy i tak wykorzystują cały limit na zadłużanie się, jaki mogą. Po prostu kasa z rowerka pójdzie gdzie indziej. Poza tym rowerek i tak już jest zastawiony 
    • Jak się nie polepszy dzietność, to nie będzie komu zrobić tego rowerka, albo te odłożone pieniądze i tak niewiele będą warte bo się po drodze posypie gospodarka, a nawet jak się nie posypie dzięki imigracji, to imigranci nie będą czuli jakiejś specjalnej więzi z nami, staruszkami z innej cywilizacji, i nie będą o nas jakoś specjalnie dbać
    • Przyzwyczajenie do działań pasywnych – rzeczywiście 500 PLN zniechęci do szukania pracy? Jeżeli ma się dwójkę dzieci to 500 + zasiłki mało kogo usatysfakcjonuje. To jest poparte jakimiś badaniami? Czy tylko tak się autorowi wydaje. Polecam http://www.huffingtonpost.ca/2014/12/23/mincome-in-dauphin-manitoba_n_6335682.html

    Moim zdaniem trzeba krytykować to co jest źle i wiele pewnie można ulepszyć, natomiast nie chciałbym uwalić jedynego planu, który jest – a zaskakująco wiele osób tego właśnie chce. Jak będziemy czekać na ideał to się nie doczekamy – polityka tak nie działa. Ogólnie to według mnie jest sprawiedliwe, żeby skompensować te wydatki, które ponoszą rodzice – to dzięki tym właśnie rodzicom, którzy mają więcej niż jedno dziecko w ogóle jest szansa, że będziemy mieszkać w kraju chociaż trochę kulturowo zbliżonym do tego, w którym się urodziliśmy – nawet dla ateistów codzienny muezzin jest jednak bardziej dokuczliwy niż dzwony kościoła w niedzielę i od święta 

    • rejw – dyskusję możesz zaczynać, bo blogi to dobre miejsca do wymiany poglądów 🙂
      Masz rację, że stosuje pewne uproszczenia, ale rzeczywiste modele są zbyt skomplikowane i wielowątkowe, że nawet studenci na wykładach zasypiają.

      Statystyk na temat działań pasywnych nie posiadam. Jednak sporo materiałów prasowych i publikacji poruszających tematykę opieki społecznej tak na ten temat patrzy. We wszystkich rozwiniętych krajach mamy tendencję do zwiększania aktywnych form walki np: z ubóstwem, bezrobociem oraz zmniejszaniem pasywnych form.

    • @rejw – statystyka powiadasz… wraz z psem statystycznie mamy 3 nogi. Odpowiedź na pytanie o działania pasywne jest w samym założeniu projektu, proszę:

      „Fundacja CENEA szacuje, że najuboższe rodziny pobierające zasiłki w ogóle nie zyskają. Zasiłki z pomocy społecznej pobiera w Polsce ponad 1,2 mln rodzin. Jeśli te osoby zdecydują się stanąć w kolejce po dodatek na dzieci, to 340 tys. rodzin straci część pobieranych do tej pory zasiłków. Aż 150 tys. z nich nie zyska zupełnie nic. Rocznie z budżetu na pomoc społeczną idzie 3,5 mld zł. Według CENEA oszczędności dla budżetu mogą dojść do miliarda złotych.
      Program „Rodzina 500+” wprowadza nieobowiązkowe świadczenie. To rodziny będą decydowały, czy bardziej opłacalne dla nich jest nowe świadczenie, czy dotychczasowa pomoc. Program Rodzina 500+ ma na celu objęcie wsparciem wszystkich rodziny oraz zwiększyć ich poczucie bezpieczeństwa.”

      Jak to rozumieć? Albo dostajesz socjal, albo 500+. W obu przypadkach podjęcie pracy się nie opłaca.
      Gdybym nie widział, to by, nie mówił. Pomoc socjalna jest w wielu wypadkach traktowana jako dodatkowe źródło dochodu. Takie osoby często pracują na czarno, albo na takich warunkach, żeby przypadkiem tej pomocy nie stracić. Dodatkowo bardzo często tam gdzie jest alkohol, praca nigdy nie była priorytetem.

  • nika

    Owszem twoje obawy są słuszne, tylko kilku rzeczy nie bierzesz pod uwagę. Po pierwsze w Polsce rodzi się mało dzieci! To fakt. Jeszcze wiele z nich wyemigruje za chlebem w wieku 18 lat i już nie wróci, co sprawia, że jak my będziemy na emeryturze, nie będzie miał kto na nią pracować! To właśnie stało się w Niemczech, które zamiast inwestować w dzieci, które są jedyną przyszłością narodu, cieli wsparcie socjalne dla rodzin. Od kilka lat już byli zmuszeniu posiłkować się imigrantami, a teraz odbiło im się to ogromną czkawką! Jeżeli nie chcemy skończyć jak oni, musimy inwestować w przyrost naturalny. Po drugie, kto powiedział, że to jest dawanie za nic? To jest wsparci dla rodzin, po to żeby im było łatwiej i lżej. A te pieniądze i tak zostaną wydane! Wiem o tym doskonale, bo właśnie to będę robić. Poza tym znam kilka rodzin, które z powodu niedomykającego się budżetu, nie decydowały się na kolejne dziecko. Baaa, nie trzeba daleko szukać. Z mężem już rok temu rozmawialiśmy o tym jak fajnie byłoby gdybyśmy jeszcze mieli córeczkę – czyli trzecie dziecko. Niestety perspektywa kupna nowego, większego auta i wydatki z zakupem nowych ciuszków i całego wyposażenia, najzwyczajniej nas raczej zniechęcała. Teraz, ponownie zaczynam myśleć o powiększeniu rodziny i to na poważnie – czyli jednak program ma sens! Trzecia kwestia o której nie wspomina nikt, to szansa dla dzieci z ubogich rodzin. Jak wiemy, nie każda uboga rodzina to menele i patologia. Jest ogrom normalnych rodzin, które niestety nie mają wystarczająco środków na życie – z wielu, rożnych powodów… Wiem, że te 500zł w ich przypadku może być dla dzieci z tych rodzin szansą na zdobycie lepszego wykształcenia! Dla nich to ogromna szansa, która mam nadzieję, nie zostanie zaprzepaszczona! I choćby z tych kilku powodów podpisze się pod programem +500 obiema rękoma, tym bardziej, że wsparcie dla rodzin w naszym Państwie praktycznie nie istnieje…

    • @nika – jestem ogromnym przeciwnikiem dawania pieniędzy za nic i to całej grupie społecznej. Z doświadczenia wiem, że ludzie nie szanują tego co otrzymują za darmo. Jeśli Państwo musi rozdawać pieniądze, to wolałbym aby zrobiło to z głową. Jeśli nie teraz, bo nie ma czasu, to może za rok lub dwa. Dzisiaj nie rozumiem co jest celem tego programu. Czy zwyczajne rozdawnictwo pieniędzy, czy może poprawa wskaźnika urodzeń?

      Jeśli zależy nam na dzietności to wprowadźmy progi lub obostrzenia w programie. Wykluczmy osoby, które wpadają np.: w drugą kategorię podatkową. Nie piszę tylko o osobach bogatych, ale także o klasie średniej +. Jeśli np.: łączne zarobki małżonków wynoszą 10-15 tys brutto to dodatkowe 500 zł nie zmieni radykalnie ich sytuacji finansowej i nie wpłynie w żaden sposób na ich decyzje prokreacyjne. Jak dobrze zauważył Bartek w komentarzu pomyślmy, co zrobić z osobami pracującymi na czarno. Nie dokładają się do budżetu Państwa, a dodatkowo biorą jeszcze 500 zł. Pomijam w swoim komentarzu osoby, które przepiją te pieniądze, bo to zbytnie uproszczenie i ułatwienie dla krytyków programu 🙂

  • Janka

    W moim środowisku dwoje, troje i więcej dzieci mają Ci , których na to stać. W tych rodzinach oboje rodzice pracują i dbają o rozwój swoich pociech. Wyjątkiem jest jedna rodzina z trójką dzieci. W tej rodzinie mama nigdy nie pracowała zawodowo, tata zaś pracę miał zawsze. Nawet przez 1 dzień od ukończenia szkoły nie był bezrobotny. Żyją skromnie, bo tata jako pracownik fizyczny nie zarobił nigdy więcej niż 2000 zł netto, ale czasem dostał bon na święta, czasem premię. Ta rodzina nigdy nie przeznaczyła środków na zajęcia dodatkowe dla dzieci, bo ich nie miała. Teraz tata poważnie zachorował. Od kilku miesięcy otrzymuje zasiłek chorobowy, czyli 80% wynagrodzenia. Ma małe szanse na wyzdrowienie, nie ma mowy o powrocie do pracy. Będzie miał rentę. Tylko rentę (bez bonów, premii i innych dodatków). Najpierw pomyślałam , że przy niskich dochodach tej rodziny, bardzo przyda im się kwota z programu 500+ ( 3 x po 500 zł na dziecko). Teraz jednak zastanawiam się, co to da tym dzieciom. Wiadomo, że w trudnej sytuacji rodzice te dodatkowe środki przeznaczą na jedzenie i rachunki. Taką samą kwotę mogłaby zarobić ta mama, gdyby zdecydowała się w końcu iść do pracy. Wtedy prawdopodobnie dostałaby 500 zł na drugie i trzecie dziecko, ale może wtedy te dzieci miały by szansę , że rodzice opłaciliby im np. jakieś dodatkowe zajęcia, język itp.
    Piszę o tym , bo wszyscy moi znajomi – rodzice 2 i więcej dzieci, deklarują, że złożą wniosek o te pieniądze, mimo iż nie są one im bardzo niezbędne. 500 zł to jednak tak duża kwota , zwłaszcza w skali roku ( 12×500= 6000), że chętnie sięgną po nie dla swoich dzieci i ulokują na kilka/ kilkanaście lat np. żeby im ułatwić start w dorosłość.
    Czyli : biednej rodzinie i tak będzie trudno, a tym , którzy dobrze sobie radzą, będzie łatwiej.
    Ja mam dziecko. 500 zł nie motywuje mnie do powiększenia rodziny: dzisiaj rząd wypłaci, jutro może zabierze. Za moje dziecko jestem odpowiedzialna ja!

    • @Janka – ja i moi znajomi też złożymy wniosek o te pieniądze, choć moglibyśmy się bez nich obyć. Program 500+ mógłbym porównać do zrzucenia pieniędzy z samolotu. Wszystkim nie pomoże, ale zadanie zostało wykonane.

  • Już myślałam, że nie można bardziej wyczerpać tematu, a Ty mi wyskakujesz, że za tydzień będzie więcej! SUPER!

    • Sama wyczerpałaś temat od strony praktycznej, więc zostało mi tylko skupić się na teorii 🙂

  • zawsze tak kombinują. u nas jest gorzej niż w house of cards

    • Coś w tym jest. W House of Cards znamy wszystkie złe uczynki i motywacje osób na szczytach władzy. Tutaj możemy się ich tylko domyślać.

  • to jest głupota tak rozdawać pieniądze zamiast inwestować. Polska tylko przez to biednieje.

  • no ja tam dostaje pomoc od państwa ale myśląc przyszłościowo to chyba wolał bym żeby państwo się rozwijało i żeby m mógł później zarabiać więcej

    • Dla nas wszystkich lepiej by było, gdyby Państwo więcej pieniędzy przeznaczało na rozwój niż konsumpcję 🙂

  • Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałeś. Jestem mamą trójki dzieci, ale nie potrafię wysiedzieć w miejscu i wciąż poszukuję nowych możliwości. Program 500+ zdecydowanie rozleniwi towarzystwo. Moja rodzina posiada Kartę Dużej Rodziny i chętnie z niej korzystamy, bo wiemy jak. A wiemy jak, bo przeczytałam ustawę, wyszukuję partnerów itd. Większość osób posiadających KDR nie wie jak z niej z skorzystać, więc wolą mówić, że Karta nie działa niż znaleźć dla siebie pole do manewru. Program 500+ jest rzeczywiście daniem czegoś za nic (kocham moje dzieci 🙂 ). Będę otrzymywała 1000 zł miesięcznie, chociaż mogłabym się bez nich obejść. Czekam z niecierpliwością na drugą część wpisu 🙂

    • To dość powszechne podejście. Nasz symbol narodowy. Zawsze na wszystko narzekamy. Nie cieszymy się z Karty Dużej Rodziny, nie namawiamy lokalnych partnerów do przyłączenia się do programu, tylko marudzimy, że dostępność ulg i ich wysokość jest nieadekwatna.

  • przestali by Ci politycy robić wszystko żeby ich znowu wybrano i oddłużyli nasz kraj w końcu…

  • Marysia

    „Co trzeba zrobić? Nic. Wystarczy mieć dziecko”. I to są słowa rodzica? Właśnie takie słowa deprecjonują rodzinę, dzieci, jako wartość samą w sobie. Pokazują, że rodzenie i wychowywanie dzieci to takie „nic”. W tym programie o to chodzi, żeby promować posiadanie dzieci. W tak beznadziejniej sytuacji demograficznej należy robić wszystko, żeby ludzie chcieli mieć (więcej!!!) dzieci niż 1-2. Jeśli matka pięciorga dzieci może już nie iść do pracy, to wspaniale. W końcu coś ruszyło w polityce prorodzinnej, nawet jeśli są to działania niedoskonałe. Doceńmy to!

    • Marysia,
      Moim zdaniem to jest właśnie błąd programu. 500 zł dostanie każdy kto ma dwoje i więcej dzieci. Bez żadnego kryterium. Nie jestem zwolennikiem takiego rozdawnictwa, ale jeśli już Państwo musi koniecznie wydać 17 mld zł, niech to zrobi mądrze. Jeśli celem ma być zwiększenie wskaźnika dzietności to lepszym pomysłem byłoby wprowadzenie górnego limitu dochodu. Odebranie przywileju klasie średniej plus i bogatej i przekazanie tych pieniędzy na pierwsze dziecko.

  • mi akurat bardzo pomaga ten program, dzięki temu moje dzieci będą miały dużo lepsze życie.

  • Myślałam nad wpisem na moim blogu na temat programu, ale oparłam się pokusie. No bo co ja mam niby powiedzieć? Mam troje dzieci i do tej pory nie dostałam od państwa nic na ich wychowanie i wykształcenie. Dwójka starszych jest „za stara”, a że pracuję dzielnie, to na to jedno najmłodsze, nie należy mi się nic. Sprawiedliwe? Jestem z pokolenia „przejściowego”. I tak się czuję. Przejściowo. Populizm jest bardzo kosztowny, Tylko chciałabym, żeby moje dzieci nie musiały za niego płacić. Bo mam uczucie, że mój patriotyczny dług wobec kraju, społeczeństwa, narodu, kościoła i Europy już spłaciłam.

    • Hej, Basia
      A ja jestem zdania, że mimo wszystko powinnaś napisać, a ja z miłą chęcią przeczytałbym jak wygląda Twój punkt widzenia. Twoje spojrzenie może być bardzo ciekawe, zwłaszcza, że jesteś matką trójki dzieci, z których dwójka jest już samodzielna.

  • Konrad

    Witam, mam 4 dzieci, piąte w drodze, utrzymujemy rodzinę z jednej pensji, póki co zdecydowaliśmy, że żona będzie w domu.
    Z mojego punktu widzenia cieszę się z programu 500+, traktuję to trochę jako rodzaj „kompensaty” – Centrum im. Adama Smitha policzyło szacunkowe koszty wychowania dzieci. I tak na utrzymanie i wychowanie dziecka do 20 roku życia trzeba wysupłać 176 tys. zł. Posiadanie dwojga dzieci to koszt 317 tys. zł, trojga – 422 tys. zł, czworga – 528 tys. zł. Te 500 zł taktuję jako zwrot tego, co Państwo i tak zabiera choćby w postaci podatków pośrednich (np. zwiększenie VAT na art. dziecięce). Nie wiem czemu para butów dla dzieci kosztuje prawie tyle samo co dla osoby dorosłej. W naszym przypadku wizyta 6 os. rodziny w Wieliczce wyniosła 228 zł, a na Wawelu 191 zł.
    Tak jak Karta Dużej Rodziny (z której się także b. cieszę), tak 500+ ma zniwelować o wiele większe obciążenia finansowe rodzin wielodzietnych w stosunku do tych bez dzieci. Dla mnie to także element pewnej „sprawiedliwości” – teraz to na nas spoczywa ciężar (oczywiście słodki, bez dwóch zdań) wychowania dzieci, a potem nasze dzieci będą składać się na emerytury wszystkich ze swoich dochodów.
    Dlatego taki program, obecny także w wielu innych krajach, uważam za potrzebny.
    Ale nie łudzę się przy tym (jak rządzący), że to napędzi przyrost naturalny…
    Te pieniądze naprawdę pozwolą nam z większym optymizmem planować budżet, a i tak, uwierzcie mi, nie sprawi to, że będziemy pławić się w luksusach. Na pewno te pieniądze pozwolą opłacić jakieś kursy językowe, czesne w szkołach, czy też bez wyrzutów sumienia(nowe czy używane) kupić te kilka par butów, gdy będą potrzebne.
    Pozdrawiam

    • Gratuluje tak pokaźnej rodzinki i pozytywnego spojrzenia na świat. Sporo już w kwestii programu 500+ napisałem i będę chyba ostatnią osobą, która powie lub napisze, że ci którzy dostaną 500 zł staną się jakimiś krezusami.

      Dla mnie ten program to przede wszystkim wsparcie socjalne, a nie sposób na zwiększenie dzietności.