Test Marshmallow – czy Twoje dziecko będzie bogate?

Test MarshmallowNasze dzieci to nasz największy skarb. Od urodzenia inwestujemy w edukację, uczymy języków obcych, posyłamy na dodatkowe zajęcia i rozwijamy ich pasje. Niektórzy z nas wydają na to nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie. Po co? By w przyszłości nasze dzieci odniosły sukces. By miały dobry zawód, a ich zarobki pozwoliły na dostatnie i wygodne życie. Czy wiesz, że jest jeden prosty test, dzięki któremu sprawdzisz, czy Twój syn albo córka odniosą sukces i będą bogate? To test Marshmallow, zwany potocznie testem cukierkowym 🙂 .

Inspiracją do artykułu jest książka Waltera Mischela „Test Marshmallow – o pożytkach płynących z samokontroli”

Test Marshmallow - książka

Źródło: www.swiatksiazki.pl

 

Edukacja finansowa dzieci

Nie przegap artykułów, które ukazały się w cyklu „Edukacja finansowa dzieci”:

  1. Edukacja finansowa maluchów – jak zacząć?

  2. Test Marshmallow – czy Twoje dziecko będzie bogate?

  3. Idealna skarbonka dla dziecka

  4. 10 pomysłów na dziecięcy biznes

 

Test Marshmallow

W latach 60-tych XX wieku psycholog Walter Mischel i jego zespół przeprowadzili szereg eksperymentów. Miejscem badań było przedszkole Bing Nursery School przy Uniwersytecie Stanforda. Badacze zaprosili dzieci do małego, zamkniętego pokoju otoczonego lustrami weneckimi. Nazwali go Pokojem Niespodzianek. Dzieci w wieku 4-5 lat poddano testowi. Mogły zjeść jedną słodką rzecz (cukierka, ciastko, piankę Marshmallow), lub zaczekać od 15 do 20 min, by dostać podwójną porcję. Eksperyment nazwano „Paradygmat dobrowolnego odroczenia natychmiastowej gratyfikacji na rzecz odroczonych w czasie, lecz cenionych nagród w wieku przedszkolnym”. W 2006 roku o badaniu znów zrobiło się głośno za sprawą dziennikarza New York Times’a Davida Brooks-a i jego artykułu „Marshmallows and Public Policy”:

 

Test Marshmallow David Brooks New York Times

Media dość szybko podchwyciły temat i wkrótce nadały mu skróconą nazwę – test Marshmallow.

 

Zachowanie dzieci podczas eksperymentu

Obietnica drugiej słodkości podziałała bardzo motywująco na dzieci. Chciały one dotrwać do końca testu Marshmallow i otrzymać upragnioną nagrodę. Aby tego dokonać, stosowały przeróżne techniki, które miały odwrócić ich uwagę od leżącej obok słodkiej pokusy 🙂 . Zdaniem Waltera najczęstsze z nich to:

  • śpiewanie piosenek
  • robienie śmiesznych min
  • wymyślanie gier i zabaw
  • interakcje ze słodkością (dotykanie, zgniatanie)
  • dłubanie w nosie
  • odchylanie na krześle
  • odsuwanie ciastka na bok
  • zamykanie oczu

Nie wszystkim dzieciom to się udało. Zresztą zobacz jak taki test mógł wyglądać w praktyce:

 

Co oznaczają wyniki eksperymentu

Po 25 latach od eksperymentu, Walter Mischel sprawdził jak radzą sobie jego mali podopieczni. Zauważył, ze istnieje duża korelacja pomiędzy wynikami testu a zachowaniem w późniejszym życiu. Choć początkowo podchodził on do tych obserwacji dość sceptycznie, to dalsze badania potwierdziły jego pierwsze spostrzeżenia. Okazało się, że dzieci, które nie rzuciły się na słodycze w pierwszych minutach eksperymentu, lepiej radziły sobie w późniejszym życiu np.:

  • rzadziej sięgały po używki w postaci alkoholu i narkotyków
  • łatwiej panowały nad swoimi słabościami, emocjami czy agresją
  • miały mniej stanów depresyjnych
  • ich związki z partnerami były trwalsze

 

Do ciekawych wniosków doszła również Tanya Schlam, o czym poinformowała w 2013 roku w czasopiśmie „Journal of Pediatrics”. Dzieci, które były w stanie dłużej czekać na wybrany smakołyk, miały niższy wskaźnik BMI (Wskaźnik masy ciała). Każda dodatkowa minuta czekania to spadek wskaźnika BMI o 0,2 punktu.

Osoby, które potrafią odraczać gratyfikację i panować nad pokusami, częściej osiągają sukces w życiu zawodowym i społecznym. Potrafią dotrzymywać terminów i pracować w grupie. Szybciej awansują, a ich przełożeni częściej powierzają im nowe zadania, co wprost przekłada się na poziom bogactwa. I wcale nie chodzi mi o bycie milionerem. Myślę raczej o zarabianiu takich pieniędzy, które pozwolą na wygodne życie i systematyczne powiększanie stanu oszczędności.

 

System chłodny i gorący

Dlaczego niektóre dzieci potrafią wytrwać do końca eksperymentu, a inne sięgają po piankę już w pierwszej minucie? Autor twierdzi, że wszystko zależy od gorącego i chłodnego systemu w naszym mózgu.

Systemem gorącym steruje ciało migdałowate, które kieruje naszymi emocjami. To dzięki niemu podejmujemy automatyczne decyzje w reakcji na bodźce, które nas otaczają. Np.: małe dziecko płacze, kiedy jest głodne, albo ma mokrą pieluchę. System gorący towarzyszy nam od początku istnienia i pozwolił przetrwać aż do dnia dzisiejszego.

System chłodny znajduje się w korze przedczołowej i odpowiada za analizowanie i podejmowanie decyzji. Dzieci poniżej 4 roku życia nie potrafiły czekać na podwójną porcję słodyczy, gdyż ich system chłodny nie był praktycznie wykształcony. Jego rozwój trwa wiele lat, a pełną dojrzałość osiąga on dopiero w wieku dwudziestu kilku lat.

 

Motywacja do czekania i paradoks spójności

Czy wiesz co łączy Billa Clintona, Tigera Woodsa czy Lance Armstrona? To osoby, które odniosły ogromny sukces. Są wzorem do naśladowania. Dzięki uporowi i samodyscyplinie doszły na sam szczyt i zdobyły uwielbienie tłumów. To również osoby, które spadły spektakularnie z piedestału rujnując wszystko, na co pracowały przez wiele lat. Bill Clinton miał romans z Moniką Lewinsky, Toger Woods również miał kochankę, a Lance Armstrong został przyłapany na dopingu.

Te trzy przykłady potwierdzają, że dobrze rozwinięty system chłodny nie wystarczy by odroczyć gratyfikację. Do pełni szczęścia potrzebna jest jeszcze motywacja. Prawdopodobnie opisane przez Waltera osoby, miały silną motywację by dojść na szczyt kariery zawodowej, ale nie miały wystarczająco dużo chęci by oprzeć się pokusom. Jak pisze autor książki:

Ludzie mogą mieć doskonałe umiejętności samokontroli i wykorzystywać je twórczo w dobrych, cenionych przez społeczeństwo celach. Mogą ich także używać do tworzenia sekretnych drugich domów, zagranicznych kont bankowych i ukrytego życia.

 

Samokontrola, a nasza przyszłość?

Czy to prawda, że negatywne wyniki testu Marshmallow przekreślają szansę na sukces i bogactwo w życiu? Na szczęście nie 🙂 . Tak samo jak pozytywne wyniki nie oznaczają, że możemy spocząć na laurach. Pozwól, że wyjaśnię Ci to na prostym przykładzie:

Wyobraź sobie, że dostałeś w prezencie jedną z tzw.: „żelaznych roślin”, czyli aloes bądź kaktus. To rośliny dla początkujących, które nie wymagają od Ciebie żadnej wiedzy ani przesadnej pielęgnacji. Rzadko dopadają je szkodniki. Nic im się nie stanie nawet jak zapomnisz o pojedynczym podlewaniu.  Jeśli jednak zapomnisz o nich całkowicie, i nie dostarczysz im wody przez kilka tygodni, rośliny zwiędną.

Podobną analogię możemy zastosować do dzieci. Dobre geny czy talent nie wystarczą, by zdobyć upragniony medal. Potrzeba do tego jeszcze sporo pracy. Jak mawiają trenerzy motywacyjni:

Sukces to 90% pracy, 5% genów i 5% talentu

 

Jak możesz pomóc swoim dzieciom

W wywiadzie udzielonym amerykańskiemu magazynowi The Atlantic Walter Mischel powiedział, że umiejętność odraczania gratyfikacji jest jak mięsień. To my decydujemy czy go napiąć czy nie. Najpierw jednak musimy go wykształcić.

 

Co zrobić, aby dziecko osiągało sukcesy w życiu? Oto 5 pomysłów, które wzmocnią w dziecku wiarę we własne siły i możliwości:

1. Zadbaj o odpowiednią motywację – to ona jest kluczem do sukcesu. Daje nam wiatru w żagle, gdy nie mamy siły by iść dalej.

2. Zachęcaj do podejmowania nowych wyzwań – gdy dziecko nauczy się jeździć na hulajnodze, pokaż mu rower, zaprowadź do parku linowego i na ściankę wspinaczkową. Pomysłów jest wiele.

3. Wspieraj je w razie niepowodzeń – dla swojego dziecka jesteś wzorem. Upadki i porażki to nieodłączna część życia.

4. Ucz odwracać uwagę w trudnych momentach – stosujemy tą strategię od urodzenia, ale nie zdajemy sobie sprawy. Kiedy dziecko narażone jest na ból np.: podczas leczenia zęba, puszczamy mu bajki, przynosimy ulubioną maskotkę. Stosujemy podobne strategie jak dzieci podczas testu Marshmallow.

5. Czytaj książki – zabierając dzieci w bajkowy świat, pokazujesz im jak ich ulubieni bohaterowie podchodzą do nowych wyzwań i jak radzą sobie z przeciwnościami losu. Lepszych wzorców nie znam . Przynajmniej dla małych dzieci 🙂 .

 

Nadmiar szkodzi

Zanim ruszysz z dzieckiem do treningów, weź sobie do serca jedną z sentencji Waltera Mischela:

Życie z nadmiarem gratyfikacji może być równie smutne jak życie, w którym jest go zbyt mało. Największym wyzwaniem dla każdego z nas – nie tylko dla dziecka – może być rozstrzygnięcie, kiedy należy czekać na więcej słodkich pianek, a kiedy warto zadzwonić i cieszyć się nagrodą. Jeżeli jednak nie nauczymy się czekać, to nie będziemy mieli takiego wyboru.

 

Co myślisz o teście cukierkowym? Czy to dobry sposób na przewidywanie przyszłości Twoich pociech?

  • Powoli rodzice się budzą i nie przekarmiają swoich dzieci tak jak kiedyś, ale przez ostatnie 10 lat panowała moda jak w Ameryce, że te dzieci naprawdę były niesamowicie otyłe. Na szczęście już większość zaczyna rozumieć, że co za dużo to niezdrowo 🙂

  • Słyszałam o tym teście 🙂 Póki co – stosuję się do wskazówek, a przynajmniej staram się. Jednak u trzylatka to jeszcze różnie to wypada 😉

    • Dla 3-latka pierwszym prawdziwym testem jest gotowość żłobkowo – przedszkolna. Jakkolwiek nie przygotujemy naszego dziecka, to rozstanie będzie przebiegało dramatycznie. Ale to jeden z pierwszych testów do samodzielności 🙂

  • Wiesz co jak bym dopisał do wskazówek jak pomagać dziecku?
    Motywując nie krzycz. Czytając tekst, oczami wyobraźni widziałem rodzica z wykładem „nic z ciebie nie będzie”, który stoi nad dzieckiem, które od razu zjadło piankę.

    Mam w domu eksponat nadający się do eksperymentu – 4 lata i 3 miesiące. Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił testu…

    • Ja też myślę nieustannie o tym eksperymencie, ale szukam opustoszałej, domowej lokalizacji. Tak by mój syn odwracając uwagę nie oglądał swoich zabawek.

      Daj znać jaki będziesz miał wynik 🙂

      • Właśnie boję się niemiarodajnego wyniku. W domu to się zajmie zabawkami, albo powie coś w stylu „ale po co mam czekać by dostać drugie jak wiem, że mamy tego cały karton”
        Tak czy inaczej jutro zamierzam spróbować.

        • Cały karton – skąd ja to znam :-).

          Mój syn ostatnio powiedział, że nie musimy kupować kilkunastu opakowań kart Lego Ninjago na raz, że wystarczy jak będziemy kupowali jedno opakowanie dziennie, bo dzięki temu on przegoni kolegów z przedszkola 🙂

  • Test ciekawy, ale nie sądzę, żeby ten sukces powstawał, tylko i wyłącznie na jego podstawie. Przecież takie niecierpliwe dziecko, może w każdej chwili trafić potem na jakikolwiek inny bodziec, który spowoduje zmiany w życiu.

    • Jest takie fajne powiedzenie: „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Tak samo jest z tym testem – jego „zdanie” lub nie, nie warunkuje naszej przyszłości. Daje za to dobre podstawy do dyskusji i pracy u podstaw.

  • Z moim charakterem, a jestem zawzięta niesamowicie, jestem prawie pewna, że test przeszłabym pozytywnie. Nie uważam jednak, że przekłada się to na późniejsze zachowania i osiąganie sukcesów zawodowych, choć jakby się tak zastanowić – nie palę, nie piję, jestem w trwałym związku 😉

    Jeśli chodzi o pomoc dzieciom – być z nimi, rozmawiać, wspierać, podpowiadać i motywować zamiast negować podejmowane przez nich decyzje.

    • Walter Mischel też zwraca uwagę, by nie oceniać tego testu na zasadzie zdał/nie zdał, tylko by zadać sobie pytanie dlaczego? Czy zjadł słodycze bo był głodny, niewyspany, a może myśli o słodyczach od kilku dni, a żadnego nie może dostać.

  • Coś w tym jest ale ludzie zmieniają się w czasie i być może kto nie zdał testu po jakimś czasie może zmienić się na tyle, że w przyszłości będzie bardzo oszczędną i majętną osobą. Ale jak to w życiu test zapewne uogólnia pewne zachowania. Z własnych obserwacji widzę, że po wielu latach ten test jest bardzo bliski rzeczywistości 🙂

  • Test ciekawy, ale nie wiem, czy zdecyduję się go zastosować. Czasami może to skutkować złym myśleniem o dziecku, jeśli test nie wypadnie tak, jak byśmy chcieli. Najgorzej jest, jak będziemy mieć jakąś złą opinię o naszym dziecku, bo wtedy i ono będzie prędzej czy później źle o sobie myśleć.

    • To tylko test i tak powinniśmy go traktować. Jako temat do rozmowy i przemyśleń, bez wywierania żadnej presji na dziecko. Możemy spojrzeć na siebie – czy nie dajemy dziecku wszystkiego, czego zapragnie. Czy odmawiamy mu czegoś, uczymy wybierać?

      • Tak, najwięcej problemów tkwi w nas samych, niż w dzieciach:) A potem przelewamy często nieświadomie nasze wyobrażenia na nie.

  • OOO nie znałam testu wcześniej. Moja córa ma 25 lat, ale dobrze pamiętam, że nigdy w przeszłości nie była miłośnikiem słodyczy. Może dlatego, że były u nas czymś normalnym, nie zakazanym jak w innych domach. Jeśli ten sposób wychowania pozwoli jej na lepsze wejście w życie z „pieniędzmi” to tylko się cieszyć.

    • To mamy podobne podejście :-). Ja też pokazuję dzieciom, że słodycze istnieją, bo nawet jeśli ich nie będzie w domu, to w szkole czy przedszkolu będzie ich dostatek. Z drugiej strony, próbuję ich nauczyć jak rozsądnie z nimi żyć 🙂