Jak spieniężyć rzeczy po dziecku – raport dochodów z ostatnich 12 miesięcy

Jak spieniężyć rzeczy po dzieciach
Kilka miesięcy temu ubolewałem, że na utrzymanie młodszego syna w pierwszym roku wydaliśmy aż 15.829 zł. Wydawało mi się, że tylko moja rodzina jest tak rozrzutna, ale okazało się, ze wiele osób również zbliżyło się do tego poziomu. Jeśli martwią Ciebie tak wysokie wydatki, to śpieszę donieść, że znalazłem światełko w tunelu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy udało nam się odzyskać ponad 2 tys. zł. Jak? Sprzedaliśmy meble, akcesoria dla dzieci, zabawki i ciuchy.

 

Dlaczego warto sprzedawać?

Z inwestycyjnego punktu widzenia osiągnąłem zwrot na poziomie 13,5% 🙂 . Choć zainwestowane pieniądze już nie wrócą, to jednak głównym powodem dla którego sprzedajemy dziecięce akcesoria czy ubrania są pieniądze. Po drugie, to dobra lekcja edukacji finansowej dla starszego syna. Od najmłodszych lat obserwuje na naszym przykładzie, że warto pozbywać się przedmiotów, których nie potrzebujemy. Po trzecie, takie podejście jest zgodne z zasadami minimalizmu, którymi choć w niewielkiej części staramy się kierować. Pozywając się zbędnych rzeczy, wpuszczamy trochę powietrza do naszego mieszkania. Nasze szafy mogą wreszcie oddychać i znika problem ciągłego szukania konkretnego modelu spodni czy koszuli.

 

Gdzie sprzedawać

Aby spieniężyć niepotrzebne rzeczy korzystamy z Allegro lub OLX. Na portalu ogłoszeń lokalnych wystawiliśmy:

– akcesoria dla dzieci (laktator, elektroniczna niania), wózek, meble, ponieważ OLX nie pobiera prowizji od tych kategorii sprzedażowych

– ubrania i zabawki, bo najczęstszym sposobem finalizacji transakcji kupna – sprzedaży jest odbiór osobisty. Potencjalny nabywca może obejrzeć przedmiot zanim przekaże pieniądze.

Allegro sprawdza się dobrze w przypadku sprzedaży książek i zabawek, bo to towar powtarzalny i łatwy w transporcie.

 

Jak spieniężyć rzeczy po dziecku – raport dochodów

Poniżej prezentuję szczegółową listę sprzedanych przedmiotów wraz z cenami:

 

Akcesoria dla dzieci – 552 zł

Dochody w tej kategorii są dla mnie miłym zaskoczeniem. Sprzedaliśmy urządzenia, które nie dość, że zajmowały sporo miejsca, to jeszcze przyniosły niezły dochód. Elektroniczna niania okazała się zbędna, bo Maciek zasypiał tylko w salonie, a z laktatora korzystaliśmy sporadycznie. Dodatkowo znaleźliśmy nabywcę na sterylizator parowy w cenie 62 zł. Do dziś nie wiem po co go zamówiliśmy. Podobno rodzice oczekujący narodzin dziecka są w stanie kupić każdy gadżet 🙂 .

 

Wózek – 400 zł

W maju 2014 roku kupiliśmy używany model wózka Hartan VIP za 900 zł. Oprócz tego nabyliśmy również dodatkowe wyposażenie w cenie 374,45 zł. W jego skład wchodził: adapter, wkładka do wózka i parasol. Po 18 miesiącach intensywnego użytkowania, sprzedaliśmy wózek  z wkładką i parasolką za 400 zł:

 Wozek-Hartan-VIP

 

Meble dziecięce – 396 zł

Zanim urodził się Maciek, sprawiliśmy sobie dostawkę do łóżka TOBI Babybay w cenie 739,98 zł. Długo się nią nie nacieszyliśmy. Po kilku miesiącach syn zaczął siadać i w obawie o jego bezpieczeństwo musieliśmy go przenieść do naszego łóżka. Kupiec znalazł się szybko, a my zainkasowaliśmy 320 zł. Oprócz tego sprzedaliśmy fotel bujany za 76 zł:

 

Chusty i nosidła – 362 zł

Jesteśmy z żoną zwolennikami rodzicielstwa bliskości, dlatego jeszcze kilka miesięcy temu można było znaleźć w naszych szafach chusty i nosidła. O ile starszy syn lubił być „uwiązany”, to młodszy nie był już tak entuzjastycznie nastawiony do takich wynalazków. Uwielbiał noszenie, ale tylko według własnych reguł, które zmieniał kilkukrotnie w czasie spaceru. Jedynym plusem tej sytuacji był bardzo dobry stan sprzedawanych przedmiotów. Za chusty i nosidła otrzymaliśmy łącznie 344,5 zł:

 

Oprócz tego pozbyliśmy się również otulaczka Motherhood, którego wykorzystywaliśmy w pierwszych tygodniach życia dziecka:

 

Zabawki – 286,5 zł

Przy każdej możliwej okazji moje dzieci dostają kartony nowych zabawek 🙂 . Aby ograniczyć ich rozprzestrzenianie do dwóch pokoi włącznie (pokój dziecięcy + salon 🙁 ) regularnie utylizujemy nieużywane egzemplarze. Gadżety, które były w dobrym stanie, wystawiliśmy na sprzedaż inkasując ponad 200 zł. Oto lista sprzedanych przedmiotów:

 

Ciuchy – 95,59 zł

To trudna kategoria sprzedażowa o której wie każda matka, która próbowała sprzedać ciuchy swoich dzieci przez Internet. Do tej pory spieniężyliśmy zaledwie 13 ubrań w średniej cenie 4,5 za sztukę. Stawki za pojedyncze body albo koszulki nie przekraczają zwykle 5 zł. Dobrym pomysłem może być sprzedaż ubrań w zestawach, tak jak to zrobiliśmy na poniższym przykładzie w cenie 31,5 zł:

Zestaw ubranek dla chłopca - rozmiar 86

 
Oprócz ubrań sprzedaliśmy jedną parę butów za 30 zł:

Szare attipasy r 5.5 (US)

 

Książki – 54,57 zł

Książka to uniwersalny prezent. Jeśli znajomi albo rodzina mają problem co kupić naszym dzieciom, wybierają książki. Ten prezent jest również łatwy w sprzedaży. Niestety do tej pory znaleźliśmy nabywców zaledwie 3 tytuły:

 

Źródło: 1, 2, 3,

Wielu egzemplarzy nie spieniężyliśmy ze względu na zdolności plastyczne syna, który trenował swój talent zostawiając artystyczne szlaczki na wielu stronach. Dodatkową trudność sprawiły ceny zakupu – wiele książek można znaleźć w ofercie supermarketów nie płacąc więcej niż 5-7 zł. Sprzedaż wierszy Brzechwy czy Tuwima na Allegro graniczy z cudem.

W miarę dorastania, planujemy powiększenie kolekcji sprzedanych tytułów.

 

Podsumowanie dochodów z ostatnich 12 miesięcy

Łączne dochody z ostatnich 12 miesięcy wyniosły 2.146 zł. Oto główne kategorie:

Raport ze sprzedaży rzeczy po dziecku

 

Czy praktykujesz ten sposób zarabiania? Jakie masz doświadczenia w sprzedaży dziecięcych ubrań czy zabawek?

 

  • Okiem Alexa

    Też korzystamy z OLX i przekazujemy w inne ręce nam już niepotrzebne rzeczy. Czasem sprzedajemy, a czasem zamieniamy np na chusteczki mokre.

  • Warto trzymać rachunki za kupno tych rzeczy, bo jak po pół roku od kupna tych rzeczy chcesz je sprzedać a masz rachunki na te rzeczy, to możesz to zrobić nie oddając podatku Państwu 🙂 Pozdrawiamy

    • Macie rację. Trzeba jeszcze dodać, że opodatkowaniu podlega jedynie dochód, czyli różnica pomiędzy ceną sprzedaży a ceną zakupu. W naszym przypadku nie było takiej transakcji na której mielibyśmy jakikolwiek zysk. Zwykle sprzedajemy za 40-50% ceny zakupu.

  • Ja sprzedają sporo rzeczy po Olusiu, choć nie jest to wcale takie łatwe. Poza tym często większość rzeczy, które kupuję dla synka jest używana.

    • Bardzo rozsądne podejście. Czy kupujecie na OLX-ie czy w sklepach z używaną odzieżą?

      • Ani to ani to. Najczęściej odkupuję ubrania i zabawki od innych mam w naszym mieście. 😉

        • Przynależysz do jakiejś grupy na Facebooku/portalu?

          • Nie.

          • To powiedz w jaki sposób wyszukujesz je?

          • Mamy portal internetowy będący gazetą, bazą firm, kalendarzem imprez i tablicą ogłoszeń o zasięgu całego powiatu. Jak już raz złapię do kogoś namiar to telefonicznie umawiam się co jakiś czas po kolejne rzeczy. Np ubranka kupuję raz na kilka miesięcy, karton lub dwa i bez względu na to czy kurtka czy bluzka to jednostkowo wychodzi mi po 1-2 zł za sztukę. Ubranka są po jednym dziecku jak nowe. Co prawda dziecko to jest starsze od Olusia o 3 lata ale mam gdzie trzymać rzeczy wię kupuję na zapas i wyjmuję z kartonów kiedy zmieniamy rozmiarówkę. 😉

  • W sumie racja. Na dwóch pokojach trudno się ze wszystkim zmieścić, a rzeczy, z których dziecko wyrosło (zabawki, ubrania, książki) mogą z powodzeniem znaleźć nowego właściciela.

    • Tak, tylko te dwa pokoje są zapełnione przez zabawki :-). Zwykle jak tego nie pilnujemy, to po kilku dniach pokój chłopaków robi się pusty, a zabawki lądują na stole, łóżku, parapetach i podłodze całego salonu. W sumie im się nie dziwię, bo przecież tutaj dzieją się najciekawsze rzeczy 🙂

  • Regularnie opróżniam szafy z ubranek, z których młodsza wyrosła i je sprzedaję, ale różnicy ilościowej nie ma, bo starsza też rośnie i te po niej lądują w szafie na przyszłość dla młodszej:) Zabawki co jakiś czas idą na selekcję, gdyż pomimo tego, że one już mają wszystko, zawsze coś dostają nowego:) No i sama im robię lub szyję zabawki:) Te zabawki dla maluszków to wszystkie już sprzedałam, lub czekają na kupno, tylko książeczek nie sprzedaję – te są u mnie wciąż eksploatowane przez obie:) A ubrania dla starszej też mam z drugiej ręki, bo to są naprawdę dobre rzeczy. Ewentualnie dużo legginsów muszę dokupić, bo na kolanach zawsze znajduję dziury:) Ale mam patent – sama je skracam i mam krótkie spodenki dla córki:) Szycie ułatwia dużo:)

    • W przypadku zabawek mam te same przemyślenia. Ilekroć zbliżają się urodziny czy Dzień Dziecka, dziadkowie pytają mnie o pomysły na prezent, a mi wciąż wydaje się, że oni mają już wszystko.

      Ten patent z przerabianiem długich spodni na krótkie jest super. Muszę to zastosować na sobie, bo mam jeansy które podarły mi się na kolanie. Za niewielkie pieniądze mogę je skrócić i mieć całkiem nowe krótkie spodenki 🙂

  • Kiedyś, gdy wszystkiego brakowało, to nasi rodzice często dostawali rzeczy od innych rodziców, często z rodziny. Dziś czasem jest podobnie, bo my czasem za symboliczną kwotę sprzedajemy rzeczy naszych synów znajomym, którzy mają odrobinę młodszego syna. To też pewien sposób na oszczędność.

    • W czasach mojego dzieciństwa (lata 80-te) to była często jedyna forma posiadania większej ilości ciuchów, Dobrze, że dzisiaj wybór jest znacznie większy.

  • Sprzedaż ubranek jest czasochłonna i nie zawsze się opłaca. Jednak innych rzeczy – u nas się sprawdziło, sprzedaliśmy sporo zabawek, łóżeczko, elektryczne gadżety i wiele innych

  • Zdenerwowana

    Też uważam, że nie ma co magazynować rzeczy po dziecku. Pozbyłam się wszystkich niepotrzebnych rzeczy od wózka, chusty po zabawki. Rzeczy wystawiałam na stronie sprzedajemylokalnie i nie powiem kilka groszy wpadło do mojej kieszeni 🙂